Menu
Azja / Jordania / JORDANIA

Starożytny Jerash, Amman i Umm-ar-Rasas.

Jerash. Jordan

Jerash i miasta Dekapolis.

Cieszymy się gdy znajdziemy stuletni budynek w USA,  na Bliskim Wschodzie spodziewajcie się pamiątek sprzed kilku tysięcy lat! Jerash, Amman i Umm-Ar-Rasas nie zawiodły.

Jerash, to starożytna Gerasa, największe na  świecie ruiny rzymskiego miasta. Należało do Dekapolis. unii 10-ciu grecko-rzymskich miast  o podobnej kulturze i poglądach politycznych. Mieli własne sądy, finanse, kalendarz i prawo do bicia monet. Dekapolis pojawia się wielokrotnie w Biblii. Prawdopodobnie to Jerash jest miastem z przypowieści o synu marnotrawnym.

 Jerash rozkwitał w tym samym czasie co oddalona o 300 kilometrów Petra. Miasto handlowało z Nabatejczykami, dowodzą tego znalezione monety z czasów króla Aretasa IV, oraz napisy w  języku nabatejskim i greckim.

Do miast Dekapolis należała również Filadelfia (współczesny Amman). Cytadela mieści w sobie skarby przyprawiające o zawrót głowy. Figurki sprzed 8 tysięcy lat, zwoje znad Morza Martwego, czaszki ze śladami trepanacji z wczesnego brązu.  Zajrzyjmy także do Umm Ar-Rasas, gdzie zachowała się 14 metrowa wieża słupnika eremity.

JERASH, STAROŻYTNY RZYM W JORDANII.

W 1806 r. podróżnik Ulrich Jasper Seetzen , pod zwałami ziemi odnalazł starożytna Gerasę, chociaż jego celem było znalezienie Petry. Studiował medycynę w Getyndze, ale ciągnęło go w świat. Nauczył się arabskiego i w przebraniu żebraka okrążył Morze Martwe. Podczas podróży na Bliski Wschód odwiedził Mekkę i Medynę, oraz Jemen. Niestety został otruty. Trasy swoich wypraw zapisywał w dzienniku i listach. Zachowana korespondencja i część manuskryptów przechowywana jest w muzeum w Gocie.

W 1925 roku rozpoczęto wykopaliska, które trwają do dzisiaj. Odsłonięto zaledwie część tego co skrywa ziemia. Dzięki temu, że kolumny i bloczki ponumerowano podczas budowy miasta,  zanim je zabrano z kamieniołomów,  można było poskładać je w całość.

To pradawne miejsce jest nieprzerwanie zamieszkane od 6 500 lat! 

Starożytna Gerasa została założona przez Aleksandra Wielkiego w IV wieku pne. Czasy jego świetności zaczęły się w 63 r p.n.e. za panowania Rzymian. Rozkwit miasta przypadł na okres panowania cesarza Trajana (II wiek). W połowie pierwszego wieku naszej ery zaprojektowano nowy wygląd miasta.

Przez centrum przebiegała ulica z kolumnami,  stały wielkie budynki, teatry i świątynie.  Hipodrom do wyścigów rydwanów mógł pomieścić ponad 10 tysięcy widzów.  Odległość od wejścia do najdalszego punktu w Jerash, wynosi 2 kilometry, można spacerować godzinami zapominając o współczesnym świecie.

Forum. Plac Owalny.

Został zbudowany na początku II wieku naszej ery. W najszerszym miejscu ma 90 metrów długości i 80 metrów szerokości. Zbudowano go na kilkumetrowym podwyższeniu, łagodne łuki szczególnie spektakularnie wyglądają z góry.

Jerash

Spoglądamy z Sanktuarium Zeusa. Potężne i bogate niegdyś miasto zostało przysypane piaskiem na długie wieki. Niewiele trzeba, żeby zaludnić je w wyobraźni, usłyszeć gwar i turkot kół. Plac Owalny jest wykończony 56 kolumnami, z których każda wykonana jest z czterech bloków kamienia. Harmonijnie łączy się z Cardo.

Plac Owalny Jesrash Jordania

Cardo Maximus.

Cardo, oznacza serce, główna ulica Jerash biegła przez centrum miasta. Oryginalny bruk jest wyżłobiony  przez koła rydwanów. Po obu stronach stały kiedyś sklepy i świątynie. Fontanny i cieniste zaułki.

jerash cargo

Na wzniesieniu majaczy Świątynia Zeusa. Prastare miejsce kultu, od VII wieku przed naszą erą aż do końca panowania Rzymian. Kiedyś składano Zeusowi hołd w jaskini.

Dżerasz

Świątynia Zeusa.

Sanktuarium na szczycie wzgórza, jest otoczone 15- metrowymi kolumnami, zbudowano je w 162 roku naszej ery. Pozostałości monumentalnych schodów prowadziły na Forum Owalne.

Żydowski historyk Józef Flawiusz wspomina tyrana Theodorusa, wypędzonego z Gadary ( kolejne miasto Dekapolis), który ukrył swój skarb w Świątyni Zeusa, ponieważ był tam nietykalny.

Z wielką starannością poskładano misternie zdobione sklepienia. Zza kolumn wyłania się katedra.

Nymphaeum.

To publiczna fontanna, która była poświęcona nimfom.  Dwa poziomy fasady były ozdobione rzeźbami i korynckimi kolumnami. Górę ozdabiały malowidła, a dół był wyłożony marmurem. Całość okrywała kopuła

Z siedmiu lwich głów na szczycie wypływała woda, która spływała do dużego basenu na dole. Wzdłuż Cardo było wiele małych fontann, ale ta zaopatrywała w wodę całe miasto. Nadmiar wody był odprowadzany do podziemnego systemu kanalizacyjnego.

Jerash Jordania

To jedna z fontann, które odświeżały mieszkańców. Pochodzi z VII wieku.

Jerash

Forum Owalne i Bramę Północną oddziela 800 metrów. Pod powierzchnią znajduje się skomplikowany system kanalizacyjny, który odprowadzał nadmiar wody.

Jerash. Jordania.

Świątynia Artemidy.

Artemida, bogini płodności, córka Zeusa i siostra Apolla, była patronką Gerasy. Świątynię otacza jedenaście korynckich kolumn, zwieńczonych liśćmi akantu.

Monumentalne schody otoczone wysokimi na dwa piętra ścianami, prowadziły na półkolisty podest na świeżym powietrzu. Świątynię zaczęto budować w II wieku, wzniesiono tylko 12 kolumn z zaprojektowanych 32.

Świątynia Artemidy. Jerash

Brama Północna z 115 r.

W 106 roku n. e. cesarz Trajan podbił królestwo Nabatejskie i zbudował nowe drogi. Miasto zgromadziło jeszcze większe bogactwo i postawiono jeszcze bardziej ozdobne budowle.

Teatr Północny.

Powstawał w latach 90-92 n.e. To mniejszy z dwóch teatrów, kiedyś w mieście znajdowały się aż trzy.

Jerash. Teatr Południowy

Doskonała akustyka sprawia, że głos dociera do najdalszych zakamarków. 3 000 widzów nigdy nie oślepiło słońce. Mieliśmy okazję wysłuchać występu grajków.

Teatr Jerash

Najczęściej podróżujący władca, cesarz Hadrian spędził tu zimę w latach 129-130 ne. Na jego cześć zbudowano imponujący łuk triumfalny. Nie mam zdjęć, bo to tylko replika.

Kiedy w 330 roku cesarz Konstantyn ogłosił chrześcijaństwo religią państwową, w Jerash powstało wiele kościołów. Budowano je z kamieni z pogańskich świątyń.  W roku 636 Arabowie zdobyli Jerash.

Miasto zniszczyło duże trzęsienie ziemi w 749 r. Krzyżowcy zobaczyli tylko opuszczone ruiny. Zapomniany i przysypany tysiącletnim kurzem Jerash czekał na swoje odkrycie do 1806 roku.

Amman. Cytadela- Jabal al-Qal’a.

Cytadelę zbudowano na jednym z 7 wzgórz Ammanu. Ludzie osiedlali się tu od neolitu.

Cytadela (Jabal al-Qal'a) Amman

Biblijne plemię Ammonitów wywodzące się od syna Lota stworzyło tu swoją stolicę, Rabbath Amman. Czcili bożka Milkoma, któremu składali ofiary z ludzi. Nie przepadali za Izraelitami,  nie pozwolili przejść Mojżeszowi przez swoje ziemie i dlatego błąkał się przez lat 40.

Drugą nazwą stolicy była Filadelfia, która należała do Dekapolu. W 106 r. Filadelfię włączono do rzymskiej prowincji Arabii.  Rzymianie odbudowali miasto, zachowały się po tym okresie piękne ruiny.

Świątynia Herkulesa z epoki rzymskiej powstała w 160 roku n.e. Potężne 33-metrowe kolumny są widoczne są z każdego miejsca stolicy.

Wzgórze Cytadeli (Jabal al-Qal'a)

Pałac Umajjadów Al-Qasr pochodzi z VII wieku. Powstał na ruinach greckiego pałacu.

Wzgórze Cytadeli (Jabal al-Qal'a)

Figurki z Ain Ghazal.

Najwcześniejszym dowodem osadnictwa na tym obszarze jest neolityczne stanowisko położone na obrzeżach Ammanu, znane jako Ain Ghazal. To jedna z największych neolitycznych wiosek znanych na Bliskim Wschodzie.

W małym muzeum znajdują się najstarsze rzeźbione figurki znane ludzkości, z czasów przed ceramiką.  Powstały 7 tysięcy lat przed naszą erą! Zrobione są z białego gipsu, którym oklejono gałązki trzciny. Oczy są obrysowane bitumem, czyli smołą. Znaleziono trzy takie dwugłowe popiersia.

Amman cytadela,Statues of Ain Ghazal.

 

Statues od Ain Ghazal. Amman

 Cytadela (Jabal al-Qal'a) Amman

 W 1974 roku podczas budowy drogi odkryto osadę o powierzchni ok. 10 hektarów. Siedem tysięcy lat przed naszą erą mieszkańcy budowali domki z kamieni polnych i umacniali je tynkiem z błota i wapnia. Miasto się rozwijało, w ciągu kolejnych lat stało się metropolią zamieszkałą przez 3 tysiące osób. Znaleziono wiele figurek zwierząt, głównie tury i bydło.

Największe zaciekawienie budziły wapienne figurki przedstawiające ludzi. Miały krótkie nogi, a duże głowy były jaśniejsze niż reszta ciała. Źrenice i oczy były zaznaczone pigmentem. Posążki były zapakowane w dwie skrzynie.

Zmarłych czasami byli grzebano pod budynkami, niektóre twarze były wymodelowane tynkiem wapiennym. Domyślam się, że ciężko im było rozstać się z bliskimi zmarłymi, a może zmarli ten sposób mieli strzec bezpieczeństwa żywych.

Jordania Ain Ghazal, czaszka.

Trepanacja czaszki we wczesnym brązie, to czasy Abrachama.

 Cytadela (Jabal al-Qal'a) Amman

Słynne zwoje, które znaleziono w pobliżu Morza Martwego, są datowane na 400–300 lat p.n.e.

 Cytadela (Jabal al-Qal'a) Amman

 Cytadela (Jabal al-Qal'a) Amman

Teatr.

To teatr z czasów, gdy Amman nazywał się Filadelfia, jest datowany na II wiek n.e. Wbudowany  w zbocze w kierunku północnym, żeby słońce nie oślepiało widzów. Mógł pomieścić 6 tysięcy osób.

Amman.

Po prawej stronie widać sanktuarium Ateny. Amman wznosi się kaskadami, niezliczone schody pomiędzy budynkami pozwalają się przedostać wyżej na skróty. Podobały mi się ulice pełne kolorowych strojów i olejków eterycznych do produkcji perfum. Stoiska z wyciskarkami do soków i pyszne pikle.

Amman

Umm Ar-Rasas.

Umm ar-Rasas

Umm Ar-Rasas to ważne stanowisko archeologiczne na południe od Ammanu. Budowle pochodzą od III do IX wieku. Od rzymskich i bizantyjskich, po wczesno islamskie z IX wieku. Skały dopasowano tak ściśle, że przetrwały wszystkie trzęsienia ziemi i zachowały się oryginalne łuki, ale moje zainteresowanie skupiło się bez reszty na tajemniczej wieży. Prawdopodobnie jest ostatnia taką wieżą na świecie.

Słupnicy.

Kilometr od ruin miasta, stoi bizantyjska wieża wysoka na 14 metrów. Bez schodów, z niewielka izbą na samym szczycie. Pomiędzy czwartym a szóstym wiekiem naszej ery było wielu świętych mężów w tym regionie. Słupnicy,  za pomocą pionowych wież łączyli ziemię z niebem, byli przekaźnikami woli bożej.

Najsłynniejszym z nich był Szymon Słupnik urodzony ok. 390 roku. Zbudował platformę, którą powiększył stopniowo aż do 18 metrów. Całkowicie odciął się od świata, jednak dzięki modlitwom spływała na niego mądrość i wiedza. Zaczął wygłaszać proroctwa ze swojego słupa. Nawracał pogan i udzielał porad. Sława świętego męża przyciągała tysiące pielgrzymów. Inni zaczęli go naśladować i budować swoje wieże pustelnicze.

UMM-AR-RASAS.

Było tu aż 16 kościołów, najważniejszym odkryciem była mozaikowa podłoga w kościele św. Szczepana z 785 roku.

Umm ar-Rasas

Ta wędrówka przez tysiąclecia była dla nas wyjątkowa i mało która podróż może się równać z tym doświadczeniem. Najmocniej zapadła mi w pamięć wieża eremity. Co działo się w jego głowie po miesiącach samotności na ograniczonej przestrzeni?  Figurki z Ain Ghazal też poruszają bardziej niż monumentalne budowle, bo ktoś  wiele tysięcy lat temu wykonał je ręcznie.

Do rzymskich ruin zbudowanych na pozostałościach znacznie starszej cywilizacji zapraszam do Baalbek w Libanie. Dziękuję tym, którzy dotrwali do końca i gorąco polecam Jordanię, skrywa o wiele więcej niż pokazałam. Jak zawsze proszę o zostawienie pamiątki, każdy komentarz bardzo motywuje do zapisywania wspomnień. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających.

19 komentarzy

  • Małgosia z Akacjowego Bloga
    12 września 2019 at 5:40 PM

    Marylko – niebywałe te miejsca. Czuję się jakbym obejrzała “przekrój” historii. Figurki zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Przez burzliwe dzieje ludzkości mamy niewiele tego typu pamiątek. Wspaniała lekcja historii, bogactwo cywilizacji, które pozostawiły po sobie ślady w Jordanii. Przeczytałam z przyjemnością. Pozdrawiam serdecznie

    Reply
    • Maria Kowalewski
      12 września 2019 at 6:16 PM

      W środku figurki są puste, ale gips trzyma się świetnie, wcześniej był wypalany w wysokiej temperaturze, żeby dał się lepić. Ten rozstrzał czasowy jest niewyobrażalny. Fascynują mnie podróżnicy, którzy uczyli się arabskiego tak skutecznie, że mogli w przebraniu dostać się do Mekki. Odkrywca Petry był równie odważny. Dzięki za życzliwe słowo:)

      Reply
  • stardust
    12 września 2019 at 10:52 PM

    Marylko, chce tylko napisac, ze czytam, ale nie potrafie skomentowac. Poprzednia notke tez przeczytalam z ogromnym zainteresowaniem, ale logiczny komentarz mnie przerasta. Nie mam czasu, bo albo terapia, albo jakies doktory… wiesz nic przyjemnego. Teraz jestem w ogniu intensywnych przygotowan do kolejnej operacji, ktora jest zaplanowana na wtorek 17 wrzesnia.
    Chce wiec zostawic slad i podziekowac za to, ze piszesz, ze dzielisz sie z nami zupelnie nieznanym i dla mnie juz nieosiagalnym swiatem.
    Pozdrawiam i dziekuje :***

    Reply
    • Maria Kowalewski
      12 września 2019 at 11:42 PM

      To ja dziękuję kochana, że znalazłaś czas, żeby coś napisać. Jak podobają Ci się moje opowieści, to jestem przeszczęśliwa. Trzymam wszystkie kciuki za operację i wierzę, że jak zwykle szybko staniesz na nogi. Najdzielniejsza kobieto na świecie, pozdrawiam serdecznie:)

      Reply
  • alleve
    13 września 2019 at 7:34 AM

    Wow, kawałek historii, świetne miejsca warte zobaczenia na żywo.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 września 2019 at 11:07 AM

      Nikt by nie zapomniał lekcji historii na takiej wycieczce:)

      Reply
  • Monika Kilijańska
    13 września 2019 at 8:39 AM

    To musiały być kiedyś monumentalne budowle!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 września 2019 at 11:09 AM

      Człowiek ledwo wystaje z podstawy kolumny, nadal są ogromne:)

      Reply
  • Patryk Tarachoń
    13 września 2019 at 9:51 AM

    Przepiękne miejsce. Chętnie sam bym się wybrał.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 września 2019 at 11:21 AM

      Jordania to nie tylko popularna Petra, jak się wybierzesz zobacz koniecznie:)

      Reply
  • Aleksandra Załęska
    13 września 2019 at 11:03 AM

    Zobaczyć takie miejsce, naznaczone bardzo mocno historią, na zywo, to musi być przeżycie 🙂 Ja od samego patrzenia na zdjęcia, chciałabym się w takim miejscu znaleźć i poczuć ducha czasu

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 września 2019 at 11:24 AM

      Tak, miejsca biblijne wyjątkowo mocno działają, w którym są tak niesamowite eksponaty pamięta się ze wszystkimi szczegółami.

      Reply
  • Olga Jawor
    14 września 2019 at 5:32 AM

    Niesamowite i ciekawe to wszystko a zwłaszcza żywot wspomnianego słupnika. Twoja wzmianka o Szymonie Słupniku, wiodącym pustelnicze życie na wysokościach sprowokowała mnie do poszukania w necie jeszcze jakichś informacji na jego temat. Okazuje się, że spędził na tym słupie ponad 40 lat. Żywił sie tym, co dostarczyła mu okoliczna ludnośc (pewnie wciągano to po linach). Zanim zamieszkał w tak nietypowym miejscu umartwiał sie na wiele dziwnych sposobów (np. mieszkał w tak ciasnej pieczarze, że nie mógł w niej rozprostować nóg).Umartwianie się i pokuta były jego i nie tylko jego sposobem na osiągnięcie większej bliskosci z Bogiem za życia oraz nadzieją na zbawienie po śmierci. Był podziwiany i naśladowany przez wielu mu wspólczesnych, odwiedzany przez możnych i biedaków, stał sie w wielu sprawach autorytetem, wyrocznią, prorokiem. Takie to były czasy, jakze inne od wspólczesnych. Zupełnie inne wartosci znajdowały uznanie wśród ludzi. Wówczas była asceza i skromnośc, dzisiaj bogactwo i celebra (choć właściwie Szymon na swój sposób był celebrytą swojej epoki). Ale tak jak Ciebie, Marylko zainteresowało mnie jak czuł sie ten człowiek tam na słupie, co sobie myslał, jakie miał potrzeby. I dlaczego właściwie stał się pustelnikiem. Z tego, co sie doczytałam wcześnie stracił rodzinę (pewnie w dramatycznych okolicznościach). Na pewno było to wielką traumą dla dziecka. Próbował sobie z tym jakos poradzić i chyba tylko oddanie się opiece boskiej było mu pociechą. No i umartwianie się, by nie powiedzieć, masochizm…Dziś także wiele osób to praktykuje, choć nie w tak spektakularny sposób.
    Dziękuję za kolejną bardzo ciekawą wycieczkę, pretekst do rozmyślań i piękne zdjęcia, Marylko!:-)*

    Reply
    • Maria Kowalewski
      14 września 2019 at 2:16 PM

      Dziękuję Ci Olu, że fajnie uzupełniłaś informacje o Szymonie Słupniku. Obawiam się, że z tego posta mogłam zrobić trzy, dlatego pod koniec zaczęłam się streszczać. Zauważyłaś, że za chęcią odosobnienia się tkwił jakiś dramat. Pomocy nie dostał, czuł się inny i znalazł pociechę w modlitwie. Szaleństwo się pogłębiało a kiedy ludzie zaczęli go podziwiać, pielgrzymować i naśladować zobaczył w tym sens, już nie był wyrzutkiem. Widziałam kiedyś program o hinduskich ascetach, jeden z nich pewnego dnia podniósł rękę do góry i już nie opuścił. Chęć zaistnienia przejawia się w różny sposób, ucieknę od świata, ale tak, żeby mnie popamiętał i zauważył. Jak miał bujną wyobrażnię i potrafił zapamiętać się w modlitwie, to nie wątpię, że miał “objawienia”. Jak każdy, kto za bardzo odfrunie od rzeczywistości, a ludzie złaknieni dowodów na istnienie czegoś nadprzyrodzonego łykną wszystko. Teraz wieżyczka jest odbudowana, bez rusztowań wygląda niesamowicie na tle pustynnej przestrzeni. Cieszę się, że zajrzałaś i się zainspirowałaś. Dzielenie się wspomnieniami zaczyna mieć sens. Pozdrawiam ciepło Olu.

      Reply
  • Irena-Hooltayewpodrozy
    14 września 2019 at 8:53 AM

    Niesamowite spotkania z historią. W takich miejscach czuję się jak ryba w wodzie.
    Wszelkie ruiny mnie przyciągają.
    Figurki niesamowite.
    Okazuje się,że oprócz Petry,do której wszyscy jadą, Jordania oferuje mnóstwo ciekawych miejsc.
    Dziękuję za wycieczkę i pozdrawiam!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      14 września 2019 at 2:21 PM

      Irenko, widziałam Twoje Persepolis, takie starożytne ruiny każdego zwalą z nóg, pod warunkiem, że zobaczy je na żywo. Figurki, czaszki i zwoje znad Morza Martwego są jak pozdrowienia z zaświatów. Ile ludzkich istnień przez tysiąclecia zabłysło i zgasło, co z nimi się dzieje, jaki to ma sens? Dziękuję i pozdrawiam:)

      Reply
  • Mokka
    19 września 2019 at 8:47 PM

    Mario, Twoje podróże są niezwykle inspirujące. Kiedy oglądałam te piękne fotografie starego świata, który tak bardzo preferował monumentalizm, to pomyślałam sobie, że Szymon Słupnik być może chciał się wznieść ponad to… Wraz z wysokością nabierał dystansu do świata trochę tak jak Armstrong po wylądowaniu na księżycu. Pewnie w tych czasach zostałby astronautą. Historia zaklęta w kamiennej formie przemawia. Kiedy się przebywa wśród ruin musi to w trójnasób unaoczniać mieniony czas. Te gliniane figurki patrzą na ówczesną rzeczywistość z szeroko otwartymi oczami, bo było co oglądać. Zawsze, kiedy patrzę na ślady przeszłości to czuję nostalgię. Pomyślałby kto, że blog może tak różnie oddziaływać!
    Mario, ślę ciepłe pozdrowienia. Miło było znowu do Ciebie zaglądnąć!

    Reply
  • Mokka
    19 września 2019 at 8:50 PM

    Mario, Twoje podróże są niezwykle inspirujące. Kiedy oglądałam te piękne fotografie starego świata, który tak bardzo preferował monumentalizm, to pomyślałam sobie, że Szymon Słupnik być może chciał się wznieść ponad to… Wraz z wysokością nabierał dystansu do świata trochę tak jak Armstrong po wylądowaniu na księżycu. Pewnie w tych czasach zostałby astronautą. Historia zaklęta w kamiennej formie przemawia. Kiedy się przebywa wśród ruin musi to w trójnasób unaoczniać mieniony czas. Te wapienne figurki patrzą na ówczesną rzeczywistość z szeroko otwartymi oczami, bo było co oglądać. Zawsze, kiedy patrzę na ślady przeszłości to czuję nostalgię. Pomyślałby kto, że blog może tak różnie oddziaływać!
    Mario, ślę ciepłe pozdrowienia. Miło było znowu do Ciebie zaglądnąć!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      20 września 2019 at 12:08 PM

      Uwielbiam takie komentarze Marto Mokko, bo to znaczy, że naprawdę zagłębiłaś się w treści i zdjęciach. I ja mam mnóstwo myśli od stwierdzenia, że jesteśmy jak ziarenka na pustyni czasu i szybko przeminiemy, po podziw dla ludzkości, zawsze rodzili się artyści, budowniczowie, myśliciele i coś po sobie zostawili. Wady niestety mamy wciąż te same. Pięknie napisałaś o figurkach, przewędrwały w czasie i patrzą zdumione pełne swojej kamiennej wiedzy:) Dziękuję i serdecznie pozdrawiam oraz wypatruję wieści na Twoim blogu.

      Reply

Leave a Reply