Menu
Ameryka Północna / Georgia / USA

Savannah.

Forsyth Park. Savannah

Savannah.

Wiecie co jest najpiękniejsze w Savannah?  Drzewa.  Wiecznie zielone dęby wyciągają ramiona jak żywe istoty i zgarniają całą przestrzeń nad głowami. Paprocie porastają stare konary, żeby lśniły szmaragdowo. Hiszpański mech, to ostatnie muśnięcie pędzla na baśniowym obrazie. Przybyszy z Europy niełatwo zadziwić architekturą, chyba że znajomy styl dostanie oszałamiającą oprawę. 

James Oglethorpe zaprojektował idealne miasto Savannah w 1733 roku.  Wyznaczył ulice dookoła 24 zielonych placów. Miały chronić przed rozprzestrzenianiem się pożarów i dać wytchnienie od nieznośnego skwaru. Każdemu kto z nim popłynie do Ameryki obiecał dom z ogródkiem i ziemię, wszystkim tyle samo. Niewolnictwo i alkohol były zakazane. Sprawdzimy jakie dobre wiatry sprzyjały kolonistom? 

fern savannah

Forrest Gump.

Z trudem znalazłam miejsce, w którym Forrest Gump opowiadał swoją historię kolejnym osobom czekającym na autobus. Wiedziałam, że ławeczka jest w muzeum, ale przecież miała być tabliczka pamiątkowa. Padał deszcz, a ja z nosem przy ziemi obeszłam kilka razy Park Chippewa. Pomogło dopiero zdjęcie z internetu. Wiele scen filmowych powstało w pobliskim  Beaufort

James Edward Oglethorpe

James Edward Oglethorpe.

 Chippewa Square leży w centrum historycznej dzielnicy. Imponująca postać na pomniku, to  ojciec Georgii, James E. Oglethorpe. 

Urodził się 1 czerwca 1696 r. w Anglii jako dziesiąte dziecko w rodzinie. Ojciec Jamesa był generałem, który walczył w wielu bitwach, kiedy skończył 40 lat, zamieszkał w eleganckim domu pod Londynem. Matka była wykształconą damą, zaliczaną do najmądrzejszych kobiet swoich czasów.

James Oglethorpe kształcił się w szkole wojskowej i już w wieku 20 lat wstąpił do armii angielskiej. Został wybrany do parlamentu i  przez wiele lat był jego członkiem.

Savannah

Historia o której chcę opowiedzieć, zaczyna się nieszczęśliwie. Dobry przyjaciel Jamesa, Robert Castell został wtrącony do więzienia za długi. Pochłonęło go pisanie i ilustrowanie książki, dlatego zaniedbał interesy. Akurat panowała epidemia czarnej ospy. Zanim przyjaciele wykupili jego dług, zmarł straszną śmiercią.

Wstrząśnięty Oglethorpe postanowił zrobić coś dla innych. Przez kilka miesięcy odwiedzał więzienia, a okrucieństwa wobec dłużników bardzo go poruszyły. Dzięki niemu ludzie uwikłani w spiralę długów zamiast trafić do więzień, mogli pojechać do Ameryki założyć nową kolonię dla Anglii.

Między Florydą, która należała do wrogo nastawionych Hiszpanów, a Karoliną Południową, leżała ziemia, której jeszcze nikt nie odebrał Indianom. Nazwano ją Georgia na cześć króla Jerzego.

Zebrano pieniądze na pokrycie kosztów  dla biedaków, których nie stać było na wyjazd. 43-letni Oglethorpe porzucił swój luksusowy dom i wspaniałą karierę polityczną i z grupą 120 osadników wypłynął żaglowcem Anne do Ameryki.

Savannah. Georgia.

John Wesley, założyciel Kościoła Metodystów, również ma swój plac.

13 angielska kolonia- Georgia. 

Statek dopłynął 13 stycznia 1733 roku do Charleston. Oglethorpe został przyjęty z honorami przez gubernatora. Mieszkańcy Karoliny Południowej byli bardzo zadowoleni z nowej angielskiej kolonii, ponieważ miała oddzielać od zaciekłych Hiszpanów z Florydy. W miasteczku Beaufort wzniesiono właśnie nowe koszary, przybysze mogli w nich zostać, dopóki nie znajdą odpowiedniego miejsca na swoją stolicę.

James Edward Oglethorpe. Wormsloe

Tomochichi. 

Ziemie należały do Indian Yamacraw. Ich wodzem był silny i zdrowy 90-letni Tomochichi. Opuścił plemię Creek i utworzył własny szczep liczący około 200 osób,  dlatego, że zależało mu na handlu z Anglikami.

Widział w tym szansę na poprawę warunków życia swojego ludu. Ich tłumaczką została Mary Musgrove, pół Indianka wychowywana przez Anglików. Tylko dzięki sojuszowi z Tomochichi nie dochodziło do konfliktów z innymi Indianami.  

Oddał swoją ziemię pod budowę Savannah, a Oglethrope dotrzymał wszystkich obietnic. Stary wódz został wielkim przyjacielem Oglethorpe i osadników.

Oglethorpe zobaczył urwisko, a na nim płaski i rozległy teren. Widział z niego rzekę Savannah płynącą do morza. Woda w niej była tak głęboka, że duże statki mogły przybijać do brzegu. 

Tomochichi popłynął do Anglii, aby spotkać się z królem Jerzym w pałacu Kensington.  Podczas wizyty z odwagą występował publicznie, mówił o uczciwym handlu i edukacji dla swojego ludu.
Potem przekonał innych indiańskich wodzów, że intencje Anglików są uczciwe. Kiedy umarł, odbyła się angielska ceremonia wojskowa. Pochowali go na Wright Square w Savannah, pod piramidą z kamieni.

Przez ponad rok Oglethorpe mieszkał w małym namiocie i kierował pracą swoich ludzi, z którymi dzielił wszystkie niedostatki. Tam powstał pierwszy plan miasta Savannah. Zaczęli przybywać kolejni osadnicy.

Wright Square.

Tu jest pochowany Tomochichi i Alice Riley, Całe Stare Miasto jest zbudowane na dawnym indiańskim cmentarzysku. Może dlatego własnie tu dokonywano egzekucji? Na drzewach nie ma mchu hiszpańskiego, wyjaśnieniem jest historia Alice.

Alice Riley była pierwszą kobietą którą powieszono w nowej kolonii. Uciekła przed głodem z Irlandii kiedy miała około 15 lat, ceną za bilet była siedmioletnia niewola. Jej dług wykupił William Wise człowiek okrutny, którym wszyscy pogardzali. Alice myślała, że zostanie pokojówką, niestety William Wise wykorzystywał ją seksualnie, dręczył i bił.

Kiedy zachorował, żądał żeby codziennie go kapała i czesała jego długie włosy. Dziewczyna zakochała się w Richardzie, który również był służącym starego lubieżnika. Pewnego dnia oboje młodzi służący zniknęli z farmy, William Wise leżał w łóżku, a jego głowa była zanurzona w wiadrze pełnym wody.

Chociaż Wise by znienawidzony, zaczęło się polowanie na Alice i jej ukochanego. Schwytali ich na wyspie Hope w Karolinie Południowej i skazali na powieszenie. Richard zginął od razu, natomiast Alicji darowano życie na osiem miesięcy, ponieważ była w ciąży. Powiesili ją 19 stycznia 1735 r. jej synek zmarł dwa tygodnie po niej.  

Alice nigdy się nie przyznała do morderstwa. Nocami pojawia się jej duch, który szuka dziecka, Legendy mówią, że hiszpański mech nigdy nie rośnie tam,  gdzie przelano niewinną krew.

wright square, savannah

Wormsloe.

Wormsloe

Ta kolonialna posiadłość należała do Noble Jonesa, który przybył do Georgii razem z Oglethorpe i pierwszą grupa osadników. Na końcu oszałamiającej alei znajdują się najstarsze ruiny w Savannah. Pierwsze domki osadników wyglądały tak. 

Jones służył kolonii jako lekarz,  radny królewski i inspektor. Bronił wybrzeża Georgii przed Hiszpanami. Jego potomkowie utrzymywali Wormsloe do 1973 roku.

Wormsloe 1733

Jak powstawała Savannah.

W nowej kolonii niewolnictwo i alkohol były zabronione. Na liście rzeczy zakazanych znaleźli się katolicy ponieważ mogli sympatyzować z Hiszpanami z Florydy. Hiszpanie siłą zmuszali Indian do przyjęcia chrześcijaństwa, bez poszanowania ich pradawnych wierzeń. 

Jednak kiedy łódź pełna zagubionych irlandzkich katolików przybiła do Savannah, życzliwy Oglethorpe pozwolił im dołączyć do kolonii. Dzisiaj nad miastem góruje ogromna,  katolicka katedra, a dzień Świętego Patryka jest teraz największym świętem w Savannah.

Sytuacja hiszpańskich i portugalskich Żydów również się zmieniła, po tym, jak żydowski lekarz,  Samuel Nunez bezpłatnie leczył  osadników, którym dokuczały nieznane choroby. Grupa składająca się z 42 osób dołączyła 11 lipca 1733 roku. Kopia Tory przetrwała do dziś i jest nadal używana w synagodze na bardzo szczególne okazje.

Po prawej stronie wyłania się Mikveh Israel Synagogue, jedna z najstarszych kongregacji żydowskich w Ameryce. 

Plac Monterrey i Kazimierz Pułaski.

Pulaski przybył do Ameryki, żeby pomóc w walce o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Uratował życie George’owi Washingtonowi i stworzył kawalerię amerykańską. Został poważnie ranny w bitwie o Savannah podczas ataku na siły brytyjskie i wkrótce potem zmarł. 

pulaski monument

W 1853 r. znaleziono szczątki na plantacji Greenwich. Pochowano je pod pomnikiem Kazimierza Pułaskiego w Savannah. Ostatnie testy DNA potwierdziły, że należą do Pułaskiego.

Mercer House i Monterey Square.

 Słynny dom Mercerów i cały ten piękny plac można zobaczyć w filmie Clinta Eastwooda pt.” Północ w ogrodzie dobra i zła”.  Film powstał  na motywach powieści Johna Berendta. O bohaterach i kontrowersyjnym procesie rozpisałam się obszernie w poście o cmentarzu Bonaventure.

Mercier-Williams House. Savannah.
Savannah

Flannery O’Connor.

To jedna z najlepszych amerykańskich pisarek. Od 1951 do 1964 roku mieszkała w willi Andaluzja, gdzie napisała większość opowiadań. Gnębiona ciężką chorobą tematy czerpała z najbliższego otoczenia. 

Madison Square.

 Powstał na cześć Jamesa Madisona, czwartego prezydenta Stanów Zjednoczonych. W centrum stoi pomnik sierżanta Williama Jaspera, który poległ podczas oblężenia Savannah w 1779 roku.

Madison Savannah

 Alex Raskin House.

Zbudowany w stylu włoskim  krótko przed rozpoczęciem wojny domowej. 

Savannah. Georgia

Owens-Thomas House, 1819 r.

Kiedy się spaceruje od skweru do skweru nie można oderwać wzroku od uroczych detali. Ciągle padał deszcz, był jak ciepły prysznic. Mokłam i schłam, dzięki temu ten wrześniowy dzień nie dokuczał tropikalnym żarem.

Savannah. Georgia

Scottish Rite Temple.

To tutaj spotykają się wolnomularze. Wbrew nazwie bractwo powstało we Francji, a do Savannah jego członkowie trafili w pierwszej dekadzie XIX w.

Savannah. Georgia

Harper-Fowlkes House.

Zbudowany w stylu greckiego odrodzenia w 1844 r.

Piękna fontanna w Forsyth Park jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych ikon Savannah. Jest ozdobą od 1858 roku.

Po ulicach kursują powozy i karety, miasto jest czarujące.

Savannah. Georgia

 Pink House z 1771 roku. Jeden z niewielu budynków, które przetrwały pożar w 1796 roku.

Pink house Savannah

Davenport House.

Ten dom również jest nawiedzony. Można przebierać wśród niezliczonych wycieczek szlakiem duchów.

Savannah

Słynne lody, których nie spróbowaliśmy, bo kolejka nas przerosła.

leopolds

W filmie “Something to Talk About” z 1995 r. lub po polsku “Miłosna rozgrywka”, Julia Roberts zagląda przez okno do “Six Pence” i przyłapuje męża z inną kobietą.

six pence savannah

Wieczorem po mieście kursują limuzyny z napisem “Ghost tour” i inne zabawne pojazdy.

City Market.

Pamiątka z Savannah.
Pamiątka z Savannah.

Ciemna strona historii Savannah.

James Oglethorpe przebywał w Georgii przez 10 lat do 1743 r. Wrócił do Anglii i się ożenił. A wtedy nadeszły straszne czasy niewolnictwa.

Przed rewolucją amerykańską w Georgii było już 16 000 niewolników. Ich praca była powodem szybkiego sukcesu gospodarczego. Stawiali domy, oraz uprawiali ryż, bawełne i indygo.

Savannah Cotton Exchange jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych atrakcji miasta.  W czasach swojej świetności Savannah dyktowała ceny bawełny na świecie. Dawna Giełda Bawełny jest teraz siedzibą Izby Handlowej Savannah.

Exchange Cotton.Savannah

Factor’s Walk składa się z 5 lub 6-piętrowych ceglanych budynków z metalowymi mostami. Dzisiaj znajdziemy tam się sklepy i popularne restauracje. 

River Street Savannah

The Weeping Time. Czas Płaczu.

W połowie XIX wieku bracia Pierce i John Butler odziedziczyli wielką fortunę. Pierce uwielbiali hazard i wystawne życie, dlatego 20 lat później był poważnie zadłużony. Majątek przeszedł na powierników,  sprzedaż kilku posiadłości nie wystarczyła. Żeby pokryć długi wystawili na sprzedaż niewolników. Aukcja była szeroko reklamowana.

Czas płaczu, to największa jednorazowa sprzedaż niewolników w historii. 160 lat temu w ciągu dwóch dni 436 osób zmieniło właściciela i rozstało się z najbliższymi. Otwierali im usta, żeby sprawdzić stan zębów, pytali kobiety czy mogą rodzić, zmuszali ich do ćwiczeń, żeby ocenić sprawność.

Pomnik  przedstawia czteroosobową rodzinę,  u ich stóp leżą łańcuchy symbolizujące niewolnictwo.

 River Street.

Kostka brukowa pochodzi z całego świata, poniewaz kamienie były balastem na statkach wpływających do portu. Osadnicy docenili darmowy materiał budowlany i wykorzystywali także do budowy domów.

River Street zamieszkiwali ludzie wykonujący katorżniczą pracę. Służący z Europy i niewolnicy z Afryki ładowali i rozładowywali statki. W magazynach wzdłuż River Street trzymano świeżo sprowadzonych niewolników, wiele z nich nadal istnieje.

W Savannah wybuchły 3 straszliwe epidemie żółtej febry. Pierwsza zaatakowała w 1876 roku i pochłonęła 1100 ofiar, głównie biednych mieszkańców River Street. Komary, które roznosiły chorobę dostały się do miasta na statkach niewolniczych z Afryki. Wilgoć, wysoka temperatura i słone bagna były idealne dla rozwoju tej strasznej choroby.

River Street Savannah

Florence Martus.

Miejscowa legenda opowiada o dziewczynie, która machała chusteczką wszystkim przepływającym statkom przez 40 lat. Statki odpowiadały jej sygnałem. Postać doczekała się posągu, a statki nadal sygnalizują swoje przybycie..

Tybee Island.

Tylko 18 mil dzieli Savannah od Oceanu Atlantyckiego. Woda była bardzo ciepła, a widoki porywające, jednak trzeba było uciekać przed szalejącym na Bahamach Dorianem. 

Tybee Island

Przemysł turystyczny podsyca opowieści o dawnych mieszkańcach, duchach i zbrodniach. Wiele rezydencji otwiera wrota zapraszająco, żeby pokazać piękne wnętrza i pamiątki z przeszłości. Szczególna historia miasta, które jest starsze niż kraj, zrobiła na mnie wielkie wrażenia. Wielka szkoda, że chciwość ludzka na długi czas zamieniła to miejsce w piekło. Dzisiaj Savannah znowu jest cudownym miastem, w którym jest miejsce dla każdego. 

Koniecznie zajrzyjcie do Charleston w którym byliśmy rok wcześniej.

18 komentarzy

  • Anonim
    4 października 2019 at 8:41 PM

    Jak zawsze nie tylko przyjemnie się czyta, ale i ogląda. Kawałek historii, kawał nawet rzekłabym. Ciekawostką jest fakt, że katolicy znaleźli się na czarnej liście 🙂

    Reply
    • Maria Kowalewski
      4 października 2019 at 9:20 PM

      Hiszpanie byli katolikami i wyjątkowo dokuczali osadnikom. Nasz bohaterski założyciel dostał tytuł generała za pokonanie ich pod Krwawymi Bagnami. Ale wpuścił Irlandczyków w końcu. Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • Joanna
    4 października 2019 at 8:44 PM

    Niesamowite historie. Aż dostałam gęsiej skorki. Studiowałam anglistykę, wałkowaliśmy przez dwa lata historie USA, a o tyłu rzeczach nie miałam pojęcia. Cudowna historia o wodzu i generale. A potem taki koszmar. My tu, skupieni na najnowszej historii, która dotyczyła nas, białych ludzi z Europy, nie mamy na ogół pojęcia jak straszna zbrodnią był system niewolniczy, który pochłonął znacznie więcej ludzkich istnień niż holocaust. Natchnęłas mnie – czuje że muszę przypomnieć dwie genialne choć bardzo smutne książki które pokazują dobitnie skąd wzięły się zbrodnie przeciw ludzkości w nowożytnej historii. Pozdrawiam i czekam na więcej.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      4 października 2019 at 9:16 PM

      Ach jak się cieszę Joanno, że mogłam się z Tobą podzielić tymi historiami. One są tak fascynujące, że z wielkim żalem skracam i upraszczam. Gorąco zachęcam, żebyś zajrzała do Charleston. Znalazłam polskiego Żyda i niewolników, którzy stali się wolni i w bardzo różnym kierunku poszli. Nie miałam pojęcia, że czarni też mieli niewolników. Bardzo mi się podoba to, że wszędzie są darmowe foldery, mapy i informacje. Dzięki nim można wyszperać ciekawe informacje. Kiedy jechaliśmy do Wormsloe 1.5 kilometrową aleją, naprawdę odejmowało mowę. Ciekawa jestem o jakich książkach wspomniałaś. Pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • Olga Jawor
    5 października 2019 at 7:16 AM

    Ach, zachwycające jest Savannah! Ta aleja jest po prostu istnym cudem!Patrzę na nią i patrzę i napatrzeć się nie mogę. Wygląda jak obraz namalowany przez genialnego malarza.A hiszpański mech tak delikatnie zmiękcza kontury drzew, iż ma sie wrażenie, że malarz specjalnie rozwodnił farbę, by uzyskać taki efekt.
    Tak, bardzo szkoda, że w krótkim czasie przyjaźnie nastawione do Indian i w ogóle do osób o odmiennym kolorze skóry, kulturze i religii tak sie zmieniło. Zabrakło załozyciela, entuzjasty pokojowego współistnienia i szacunku dla odmiennosci a rządy przejęła mamona a wraz z nią obojętność wobec krzywdy ludzkiej. Jak dobrze, że czasy niewolnictwa juz minęły. Jak dobrze, że to piekne miasto ma w swojej historii chlubny rozdział, do którego może wrócić i czerpać z niego pociechę i otuchę. To chyba jest troche tak jak z ludźmi, którzy zeszli na złą drogę, zapomnieli o tym, co naprawdę dobre i ważne (a moze woleli zapomnieć, żeby nie musieć mierzyć sie z wyrzutami sumienia), ale po jakims czasie przejrzeli na oczy i zapragnęli wrócic do dawnych siebie, do źródeł, wydźwignąc sie z upadku.
    Forrest Gump! Jeden z moich ulubionych, amerykańskich filmów. Teraz, dzięki Twoim opowieściom będę go dodatkowo kojarzyć z Savannah.
    Jeszcze raz wrócę do zdjeć. Przepiękne! Te stare budynki maja mnóstwo specyficznego uroku. i fajne są te pojazdy pojawiajace sie na ulicach miasteczka. I bruk na nich. Ach! I jeszcze widoki oceanu. Oszałamiające!
    Dziękuję, Marylko za tę porcje ciepła, piękna, zamyślenia i podrózy w dawne czasy, pośród ludzi, których już nie ma, ale których historie warte są poznania!
    I pozdrawiam Cię bardzo serdecznie z mokrego i zimnego Podkarpacia!:-))

    Reply
    • Maria Kowalewski
      5 października 2019 at 11:44 AM

      Olu, w samym środku miasta jest inny cmentarz, najstarszy, pełen jest znaczników ( jak ta tabliczka przy monumencie Pułaskiego). Ale nie można rozciągać posta w nieskończoność przecież. Ocean oglądałam z wyspy Tybee, uroczej, pełnej nadmorskiej zabudowy, sklepików i restauracji. Piękne miejsce mieli Indianie do życia, las jak dżungla, w Wormsloe są słone bagna ciągną się jak jezioro bezkresne. Ktoś powiedział, że zobaczył delfina. Trzeba było przejechać aleję, ale te 1.5 km. jechało się godzinę, bo chciało się stać i napawać tym pięknem. Przyjazn białego człowieka z wodzem Indian to jak powrót do książek Karola Maya. Kiedy szacunek do drugiego człowieka był w cenie, wszystkim żyło się dobrze. Byłam kiedyś w San Augustine, u tych “niedobrych” Hiszpanów na Florydzie. Czuję, że trzeba porządnie odkurzyć informacje. Tam też jest bardzo pięknie, ale Savannah jest niepowtarzalna. Wiesz Olu, że domy mają podwójne schody do drzwi wejściowych, osobne dla kobiet, żeby nikt nie zobaczył halki plątającej się przy kostkach? Do Savannah mam 4.5 godziny jazdy samochodem, mech zaczął znikać z drzew po dwóch godzinach. U nas nie ma takiej wilgoci i trochę łatwiej znieść temperatury. W Savannah każdy budynek skrywa niesamowite historie, nawet do domu Mercierów ( tego z filmu) można wejść. Cieszę się, że podobała Ci się historia i przyroda. Pozdrawiam serdecznie Olu:)))

      Reply
  • Irena -Hooltayewpodrozy
    5 października 2019 at 1:05 PM

    Wiele fascynujących historii.
    Uwielbiam drzewa, najbardziej kocham eukaliptusy, ale identyczne drzewa, jak pokazałaś, są w Australii. Miałam okazję je zobaczyc, są magiczne.
    Bardzo ciekawie w tym Savannach.
    Pozdrawiam!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      5 października 2019 at 5:36 PM

      Wiem, że hiszpański mech pojawia się w Azji, ale live oaks w Australii? Musze sprawdzić gdzie rosną, najstarsze widzialam w Luizjanie, mialy po 300 lat i korzenie pulsowaly jak konary. Piekne, ale wiesz co? Teraz tęsknię za jesiennymi kasztanowcami.

      Reply
  • Mokka
    5 października 2019 at 5:07 PM

    Mario, bardzo ciekawa historia założycieli miasta. Pomyślałby kto, że przecież znowu nie tak dawno ziemia czekała, aby ją zasiedlić. Ludzie z długami, czy też z wyrokami dostawali szansę na nowe życie. Protoplaści Savannah mogli liczyć na tych, co nie mieli nic do stracenia. Budowanie nowego miasta za oceanem, to musiało być wyzwanie! Tam gdzie wiele nowych szans to również bezprawie. Niewolnictwo jest świadectwem relatywizmu moralnego w ogóle człowieczeństwa. Ten pomnik rodziny niewolników w okowach odbiera chlubę temu stanowi! Nie mniej uważam, że nie uczymy się na historii, bo niewolnictwo istnieje nadal… Miasto pokazane jest pięknie. Domy ukryte za szpalerami drzew, które wyglądają tak, bo dostały dla siebie nieograniczoną przestrzeń, aby móc pokazać swoje piękno w całej okazałości.Widoczne to jest na fantastycznych zdjęciach. Drzewa przemówiły! I ten hiszpański mech!
    Pozdrawiam!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      5 października 2019 at 5:32 PM

      Już nie męczyłam mchem, tylko o nim wspomniałam:) Charleston jest bardziej okazały, kolumny do nieba w kilkupiętrowych pałacach, wręcz onieśmiela. Miejskie domy plantatorów robią ogromne wrażenie. Tam niewolnictwo było dozwolone wcześniej, ludzie się z tego powodu przenosili do Karoliny Południowej, to tak blisko. Ale Savannah podoba mi się bardziej, ze względu na zielone parki i dużo skromniejsze domy. Chodziłam cały dzień, aż do wieczora, do bólu nóg i nie mogłam się nacieszyć. Najstarszy teatr w USA, dzielnice wiktoriańska z bajecznymi ozdóbkami, taki świat jak z filmów. Straszną hańbą jest to, że wielkie europejskie fortuny są oparte o wyzysk niewolników. Mieli plantacje na Karaibach i do dzisiaj nie chcą słyszeć o wypłaceniu odszkodowań. Z tego powodu, że mieszkam w Georgii, nabrałam dziwnego uprzedzenia do Hiszpanów z Florydy. San Augustine jest bardzo piękne, a ja ten temat potraktowałam bardzo pobieżnie. Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • Małgosia z Akacjowego Bloga
    6 października 2019 at 8:12 AM

    Marylko bardzo ciekawa historia miasta i jego mieszkańców. Oczywiście jak każda przeszłość ma swoje różna odcienie. Najważniejsze, żeby z tego czego już nie zmienimy umieć wyciągać wnioski i czynić życie lepszym. Piękne aleje dębowe, najbardziej podoba mi się zdjęcie z powiewającym mchem (to przed “Jak powstała Savannah”). Mnóstwo wiedzy nam przekazujesz, ciekawych historii, pięknie zobrazowanych miejsc. Zaglądanie tu to prawdziwa przyjemność. A propos fortun europejskich ‘kolonizatorów” przypomniał mi się “Mansfield Park” 🙂 Dziękuję Marylko za kolejną “amerykańską ” odsłonę. Zajrzę też do Charleston 🙂 Pozdrawiam serdecznie

    Reply
    • Maria Kowalewski
      7 października 2019 at 11:33 AM

      Dziękuję za ostrzeżenie, link do Charleston już działa. Trudno mi wściekać się na budynki w Charleston, tak jak nie mogę się złościć na wszystkie pałace i zamki na świecie. Wszystkie powstały z wyzysku jednych przez drugich w przeszłości. W Karolinie Południowej niewolnictwo zaczęło się wcześniej i rezydencje są o wiele okazalsze. Historia założenia Georgii, Savannah, przyjazń z Indianami to bardzo ciekawa historia. Moje zainteresowanie ojcem załozycielem zaczęło się dawno, bo wiele rzeczy nazwano jego imieniem. Dziękuję Małgosiu za piękny komentarz i pozdrawiam serdecznie.

      Reply
  • stardust
    9 października 2019 at 4:15 PM

    Dziekuje za kolejna piekna wycieczke, a szczegolnie dziekuje za zdjecia drzew. Kocham drzewa, fascynuja mnie, potrafie stac i sie gapic lub jeszcze lepiej lezac na ziemi podziwiac je “od spodu”. Troche ciezko wstac pozniej ale zawsze warto :))

    Reply
    • Maria Kowalewski
      10 października 2019 at 2:45 PM

      Drzewa zrobiły wrażenie na pierwszych osadnikach, budowali swoje domy przy gotowych alejach dębowych, albo starych drzewach. To w USA podoba mi się najbardziej, ludzie nie boją się drzew i nie wycinają ich dlatego, że trzeba sprzątać jesienią. Georgia to jeden wielki las

      Reply
  • Ania
    13 października 2019 at 6:47 PM

    Witaj Mario 😉 spędziłam dziś u Ciebie bardzo miło czas z ciekawą lekturą. Jestem pod wrażeniem tego co nam opowiedziałaś, a te drzewa wygadają jak innej planety, jak z bajki albo jak makiet na potrzeby filmu 🙂 fajnie by pasowały na Maderze w kilku jej miejscach 🙂
    pozdrawiam serdecznie z deszczowej Norwegii 🙂

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 października 2019 at 9:07 PM

      Norwegia, ktorą pokazujesz jest oszałamiająca, ale zastanawialam się jak znosisz zimę, czy jest bardzo ponuro? U mnie jeszcze bardzo ciepło, jeszcze nie wyciągamy swetrow. Chociaz ochłodzenie przywitam z radością, to jednak cieszę się z tego, że wlasciwie slonce jest zawsze. Cieszę się bardzo, że zajrzałas i też lubisz takie drzewa. Na żywo wrażenie jest nieporownywalnie większe. Ulega się temu czarowi natychmiast. Pozdrawiam Cię ciepło.

      Reply
      • Ania
        24 listopada 2019 at 6:34 PM

        Mario bardzo źle znoszę zimy i nie wiem czy kolejną wytrzymam… ta jesień jest okropna, najgorsza chyba jaką pamietam, być może jest to zlepek wydarzeń jakie mieliśmy ostatnio a jednym jest choroba mojej mamy, która postępuje w zastraszającym tępie ;( nic mi ile nie chce i myślami jestem ciągle w Polsce…
        W tym roku juz dwa miesiące pada, ciągle pada… to jest aż do obrzydzenia, w domu jest ciemno, na dworze mgła, chmury do pada, wiatr i deszcz… powiem Ci że jestem u kresu wytrzymałości… słońca nie ma i nie zapowiada się ze będzie…

        Reply
        • Maria
          24 listopada 2019 at 11:01 PM

          Przykro mi Aniu, am nadzieję, że Twoja mama poczuje się lepiej a deszcz w koncu przestanie padac. Jak spadnie śnieg wszystko bedzie wygladalo lagodniej. Oglądaj zdjęcia z Waszych pięknych podrózy w najgorszym czasie.Pozdrawaiam serdecznie.

          Reply

Leave a Reply

%d bloggers like this: