Menu
Ameryka Północna / Luizjana / USA

Plantacje w Luizjanie.

Plantacje trzciny cukrowej.

Z Nowego Orleanu wyruszyliśmy do stolicy stanu Luizjana – Baton Rouge. To świetna baza wypadowa do starych plantacji trzciny cukrowej, położonych nad rzeką Mississippi.
 Kiedyś, w czasach niewolnictwa było 2 tysiące plantacji trzciny cukrowej opartych na niewolnictwie! Obecnie działa około 100, z czego tylko 20 jest otwartych dla turystów.

Pod koniec XVII wieku Francuzi zajęli ogromne tereny, nazywając je Louisiana od imienia króla Ludwika XIV.
Zasiedlano tereny  bezrobotnymi i bezdomnymi Francuzami, kobietami lekkich obyczajów. Niestety rozwój był bardzo powolny, nikomu się nie chciało pracować w gorącym, podzwrotnikowym klimacie. Francuscy plantatorzy zaczęli sprowadzać niewolników z Afryki do pracy.

Oak Alley.

W małej wsi Vacherie,  70 km. od Nowego Orleanu, znajduje się piękna plantacja Oak Alley .Rozciąga się na terenie 400 hektarów. Nazwa pochodzi od 300-letniej alei dębowej, zasadzonej na długo przed zbudowaniem dworu.
Gałęzie tworzą przepiękne sklepienie nad  240 metrową aleją.
Aleja dębowa była wykorzystana w filmie “Wywiad z wampirem” z udziałem Toma Cruise’a i Brada Pitta,  jako rodzinne gniazdo. Korzenie i konary wydają się tak dynamiczne, jakby wszystko pulsowało i mogło się przemieszczać.
Oak Alley Palntation. Luizjana

Architektura Antebellum.

Ante – bellum, czyli przedwojenna, w stylu greckiego Odrodzenia była bardzo popularna wśród zamoznych plantatorów. Budynek posiada 28 wolno stojących kolumn. Więcej na ten temat pisałam przy okazji wędrówek po Georgii, można przeczytać tu.

Właściciel Jacques Roman III zakochał się w tym romantycznym zakątku i postanowił zbudować dom zgodnie z gustem swojej żony Kreolki, Josephine. Kreol, to potomstwo Europejczyków, urodzone w nowym kraju. Francuscy Kreole patrzyli z wyższością na Amerykanów, którym wg. nich brakowało ogłady. Tworzyli własną, odizolowaną społeczność. Po śmierci Jacques’a Romana, jego żona nie potrafiła utrzymać plantacji.

Oak Alley. Luizjana

 

 

Niewolnicy.

W tych chatach mieszkała ponad setka niewolników. Pracowali po 10 godzin dziennie w nieznośnym, wilgotnym i tropikalnym klimacie. Pochodzili z francuskich kolonii w Afryce.  W Luizjanie istniały przepisy dotyczące praw niewolników: zakaz tortur,  oddzielania małżeństw i dzieci od matek, narzucenie wiary katolickiej. Ale nikt tego nie kontrolował.
Można wysłuchać wykładu na temat Wojny Secesyjnej.

Trzcina cukrowa.

Zaobserwowałam jak wygląda zbiór, specjalny kombajn ścina. mieli i wsypuje trzcinę cukrową na przyczepę. Kiedyś niewolnicy umierali na tych polach , właściciele plantacji w Luizjanie posiadali po kilkuset niewolników.

Rosedown Plantation.

Rosedown Plantation, to plantacja bawełny, założona w latach 30-tych XIX wieku, przez Daniela i Marthe Barrow Turnbull. Posiadali aż 150 hektarów ziemi, byli tak bogaci, że żadne zawieruchy historii nie odebrały im posiadłości. Była w rękach rodziny do 1950 roku.

W szczytowych latach uprawy bawełny Daniel posiadał 444 niewolników, z czego 250 pracowało w domu i ogrodzie.

Spanish moss.

Welony zwisającego z dębów hiszpańskiego mchu, to krajobraz widywany tylko w południowych stanach. Szczególnie mnie zachwycił w Karolinie Południowej. Jego preferowanym siedliskiem jest zdrowe drzewo w tropikalnych.
Rdzenni mieszkańcy nazywali go Itla-okla, co oznacza “Sierść drzewa”. Francuzi nazwali go “hiszpańską brodą” od bród konkwistadorów. Hiszpanie mówili na ten falujący cud “french hair” francuskie włosy.
Z czasem wyłoniła się nazwa- hiszpański mech. chociaż nie jest mchem. Nie jest też pasożytem, odżywia się wilgocią z powietrza i unoszącymi się pyłkami. Ptaki budują z niego gniazda, żyją w nim pająki i żaby. Krajobrazy z drzewami na których powiewa mech są przepiekne. Ku mojej radości przetrwał zimę w Georgii, za naszą werandą zieleni się na gałązkach.

Luizjana. Plantacja Rosedown

Rosedown Plantation, Luizjana

Plantacja Rosedown. Luizjana

Bawełna.

Nawet w czasie największego rozkwitu plantacji, plony bawełny nie były tak obfite jak współcześnie.
Kiedy poczytałam ile nawozów środków chemicznych pakuje się w ochronę bawełny i jak to wpływa na człowieka, który nosi “przyjazną” dla skóry tkaninę, naprawdę się przeraziłam.

 

Kiedy się czyta informacje dostępne podczas zwiedzania,  bogato ilustrowane, ogarnia groza.  Puste domki niewolników, nie dają wyobrażenia jak ciężko było żyć ludziom na małej przestrzeni w gorącym i wilgotnym klimacie. Jak potwornie było pracować po wiele godzin pod batem i jak niewiele czasu na wypoczynek zostawało.
Właściciele pięknych domów byli wyręczani we wszystkim, nawet w wychowaniu własnych dzieci.  Czuje się niechęć do  tych okrutnych wyzyskiwaczy, kochających piękno i cudowne ogrody. Ale budynki są niewinne, to tylko ślad po minionej epoce. Dlatego cieszę się, że zagłębiłam się w przeszłość, nie zmienię jej, za to lepiej zrozumiem.

14 komentarzy

  • Stardust
    29 grudnia 2017 at 4:39 PM

    Dziekuje za mila wycieczke. Bardzo mi sie podoba Luizjana, a New Orleans to ukochane miasto zaraz po NYC:)

    Reply
  • eulampia romanowa
    29 grudnia 2017 at 5:44 PM

    Dziękuję za pierwszy komentarz, hurra, już myślałam, że się nie doczekam.
    Tak, tam jest przepięknie, a mosty nad jeziorami i bagnami to coś nieprawdopodobnego. Wiele drzew ma "falbanki" to pewnie szkodnik drzew, ale nigdzie na świecie tego nie widziałam. W Baton Rouge był koncert Boba Dylana, tuż po ogłoszeniu nobla dla niego. Potem pojechalismy na Florydę do Panama City Beach i to było zakonczenie wycieczki z przytupem. Cieszę się, że mamy tak blisko. Nastepny wpis zrobię o Tampie i Clearwater.

    Reply
  • Stardust
    30 grudnia 2017 at 2:47 PM

    Nie komentowalam wczesniej, chociaz bardzo mnie paluszki swedzialy:)) ale mialas tak ustawione komentarze, ze ukazywaly sie z pelnym nazwiskiem i mysle, ze teraz bedzie ich duzo wiecej.

    Reply
  • Eulampia Romanowa
    30 grudnia 2017 at 2:57 PM

    Ciągle się uczę, pałapałam się, że coś nie tak i zmieniłam:)

    Reply
  • Patrycja i Paweł
    12 lutego 2018 at 4:35 PM

    Piękny wpis! Mimo że za tak wspaniałą plantacją kryje się niezbyt ciekawa historia niewolnictwa w USA to teren wygląda fantastycznie! Najbardziej ujęły nas te niesamowite, stare drzewa i porosty z nich zwisające 🙂 Cudo!

    Reply
  • Marysia
    12 lutego 2018 at 6:15 PM

    Plantacje bawełny chętnie też bym kiedyś zobaczyła, miejsce absolutnie magiczne 🙂

    Reply
  • Eulampia Romanowa
    12 lutego 2018 at 6:15 PM

    To prawda, jest pięknie. Zachowane domki niewolników i te przerażające dane, sa jakimś hołdem złozonym tem biednym ludziom. Porosty sa na wielu drzewach wzduz autostrad i wyglądają niezwykle.

    Reply
  • Eulampia Romanowa
    12 lutego 2018 at 6:18 PM

    Narwałam sobie tej waty i się nacieszyłam. W środku sa małe ziarenka. Za czasow niewolnictwa bawełna nie byla az tak dorodna. Dzieki nawozom maja wieksze plony.

    Reply
  • Rykoszetka o życiu w mieście
    12 lutego 2018 at 7:40 PM

    Największe wrażenie zrobiły na mnie te dębowe aleje, naprawdę coś niesamowitego! Pewnie powstaje tam wiele sesji fotograficznych, i zupełnie mnie to nie dziwi!

    Reply
  • Eulampia Romanowa
    12 lutego 2018 at 8:15 PM

    Własnie tak jest, najpierw zobaczyłam zdjęcie w internecie i szukałam gdzie to jest. Trudno zrobić dobre zdjęcie, rzeczywistość jest o wiele piękniejsza.

    Reply
  • Irena
    31 października 2018 at 2:55 PM

    Ta aleja dębowa przecudowna!
    Mogłabym tam namiot rozbic i zamieszkac.
    Plantacje bawełny widziałam w Australii i Iranie,ale ta tutaj okupiona była ciężką,niewolnicza pracą.
    Piękne miejsce,piękne wnętrza,piękny opis.
    Pozdrawiam serdecznie-)

    Reply
    • Maria Kowalewski
      31 października 2018 at 9:24 PM

      Tak, aleje są niezwykłe. Jeszcze inne są w Karolinie, może młodsze dęby, ale za to obrośnięte pieknym, zwisającym mchem hiszpanskim. Ciekawa jestem jak wygladają plantacje bawełny w Iranie, czy tez jest taka bujna? Dopiero teraz tak wyglada, kiedyś, znaim zaczęto uzywać nawozów plony byly duzo mniejsze.

      Reply
  • Justyna Nesterowicz-Wyborska
    8 lipca 2019 at 2:29 PM

    Nie wiem czym się tu tak “jarać”. Tęsknota za czasami niewolnictwa na Głębokim Południu jest wciąż żywa. Nienawiść do Jankesów prawdziwa. To nie tylko dekoracje.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      8 lipca 2019 at 6:06 PM

      Cóż, jestem tu od sześciu lat, dzięki wyjazdom w pewne miejsca chce mi się zgłębiać historię. Nie wiem czy się jarałam życiem plantatorów, czułam skwar i w głowie mi się nie mieściło jak ci ludzie wytrzymywali na polach trzciny cukrowej. Kto tęskni za niewolnictwem? Chyba brytyjczycy, stracili swoje plantacje np. na Karaibach, zresztą dostali za to odszkodowanie, a ludzie nadal są skrajnie biedni. Południe jest bardzo piękne, zachwycam się budynkami w stylu greckiego odrodzenia, jest tak malowniczo. Czy mam pluć na to wszystko, bo ma straszną historię? To przyroda i martwe przedmioty. Watykan też ma paskudna historię, a jakoś pielgrzymki nieustająco ciągną. A może jadąc tam, poznając historię sklada się hołd ciemięzonym ludziom, a nie bogaczom, którzy nie mieli serca?

      Reply

Leave a Reply