Menu
Ameryka Południowa / Kolumbia.

Pod papugami.

ptaki Kolumbii

Ptaki Kolumbii.

Godzinę drogi od Cartageny, na wyspie Baru, można zobaczyć tukany, papugi, a nawet kondory w największej wolierze Ameryce Południowej- Aviario Nacional de Colombia. Powstała z inicjatywy czterech przyjaciół, którzy przygarniali ranne i niechciane ptaki z całej Kolumbii. Po 10 latach istnienia, stała się ostoją dla 1900 ptaków.

Znalazły tu drugą szansę na dobre życie po uwolnieniu z rąk nielegalnych handlarzy. Duży nacisk kładzie się na stworzenie jak najlepszych warunków do rozmnażania. W ten sposób można ocalić gatunek, który będzie żył na wolności.

Kolumbia posiada najwięcej gatunków ptaków na świecie, w tym niezwykłym parku jest ich 165 . Stworzono trzy ekosystemy: las deszczowy, namorzyny i pustynię. Wiele endemicznych gatunków jest zagrożonych wyginięciem przez wylesienia albo polowania. Za schwytanie papugi płacą 16 dolarów, a handlarz potem sprzeda je za ok. 1500 dolarów.

Większość pensjonariuszy swobodnie spaceruje, albo moczy nogi w stawie. Kiedy zobaczyłam kolorową chmurę papug na żerdzi po dachem, poczułam się jak w prawdziwej dżungli. Jeszcze teraz czuję tamto uniesienie i szał fotografowania.

Papugi.

Grupy papug komunikują się między sobą w różnych dialektach, które się nie zmieniają przez długie lata, podobnie jak ludzki język. Młode papugi są w stanie szybko nauczyć się dialektów innych papuzich grup.
Często latają wiele kilometrów dziennie w poszukiwaniu pożywienia. Latanie w grupach jest bardziej skuteczne niż samotne polowanie, dlatego w bandzie jest ok. 50 sztuk. Skrzeczą do siebie często i głośno, wymieniając uwagi.

Papugi są nazywane roślinnymi mięsożercami, ponieważ mogą zmiażdżyć nawet najtwardsze nasiona. Kiedy opanują drzewo owocowe, żadna pestka ani nasiono nie spadnie na ziemię i nie wykiełkuje.  Jedzą glinę, która odtruwa je z trucizn zawartych w niektórych nasion i owocach. Posiadają muskularną szczęką i dziób z dolnymi i górnymi zawiasami. Mogą nim ruszać z dołu, z góry, a także na boki.

Posiadają inteligencję na poziomie kilkuletniego dziecka. Potrafią zrobić proste narzędzie i się nim posługiwać. Papugi używają lewej stpy do chwytania jedzenia, wiąże się to z większym rozwojem prawej półkuli mózgowej. Są romantyczne, monogamiczne i troskliwie wychowują swoje pisklęta. I piękne są, spektakularne zestawienia barw zdumiewają i zachwycają.

Guacamaya verde militar. Ara zielona.

Jest mniej pstrokata, dlatego może się ukryć wśród liści. Uważana za bardziej inteligentną od innych. Głośny ptak z umiejętnością naśladowania różnych dźwięków, także ludzkiej mowy.

Guacamaya bandera. Ara żółtoskrzydła.

Żyje w Ameryce Środkowej i Południowej. Większość piór jest szkarłatnie czerwona, na skrzydłach znajdują się żółte pióra. Czerwony ogon ma niebieską końcówką.

Jest towarzyska i łatwo uczy się naśladować mowę ludzką. To sprawiło, że że jest obecnie zagrożona wyginięciem. Tak jak zniknęła w Gwatemali , Hondurasie i Salwadorze.

Miałam wrażenie, że uwielbiają pozować, a czułe okrzyki zachwytu przyjmują jak coś należnego i oczywistego. Z jakiegoś powodu te dwie przegoniły brutalnie czerwoną koleżankę mocno skrzecząc, kiedy chciała pozować razem z nimi.

Ara ararauna zwana również arą azula marillo.

Ary się rumienią. Papuga nie ma mimiki, ponieważ nie ma mięśni twarzy, ale jest ukrwiona jak człowiek. Część policzków jest naga, bez piór. Zauważono, że podczas kontaktów z opiekunami skóra wokół oczu się rumieni pod wpływem pozytywnych uczuć. To dowodzi, że są emocjonalne jak pies czy kot.

 

Pawie.

Było ich bardzo dużo i  zazdrośnie zabiegały o uwagę, drogę zastępowały, siadały w pobliżu popisujących się papug.

Koronniki.

Skrzeczące papugi przyciągnęły uwagę żurawi koroniastych. Biegły zobaczyć co się dzieje, czym dzielą. Na wszelki wypadek od razu sprawdziły nasz plecak dziobem, są wszystkożerne.

Na suchych sawannach, na południe od Sahary mogą bardzo szybko biegać Ich krzyk jest ostry i przenikliwy, niesie się na dwa kilometry.

Kaczki (Cairina moschata)

Ich sezon lęgowy jest zmienny, ale zgodny porą deszczową. Gatunek ten robi gniazda w dziurach lub zagłębieniach drzew w pobliżu zbiorników wodnych, gdzie składają około 8–15 jaj.

Te małe kaczki przemierzają odległość 6500 kilometrów z północnych Stanów Zjednoczonych i południowej Kanady, aby spędzić tu zimę. Grupa pojawia się w ptaszarni w październiku. Tutaj żywią się i chronią do połowy kwietnia,  wtedy wrócą do swoich siedlisk.

Kondor.

To ptak południowoamerykański, należący do rodziny sępów. Jest narodowym ptakiem Kolumbii.  Uważany za największego, latającego ptaka na świecie. Dorosłe osobniki ważą 15 kg, a ich rozpiętość skrzydeł osiąga 3 metry. Do latania wykorzystuje prądy powietrza, zeby swobodnie szybowac. Mogą wznosić się na wysokość 10 tysięcy metrów.

Eleganckie, z  czarnymi piórami, zakończonymi białymi lotkami, posiadają białą kryzę u nasady szyi. Łyse głowy występują u obydwu płci. Samce są większe i mają żółte oczy, a samice czerwone.

Populacja kondorów w Kolumbii wynosi 130 sztuk. Wielu chłopów je zabija, bo uważają, że polują na ich zwierzęta gospodarskie.

Ta para przybyła z Chile, ma tu warunki do gniazdowania, skalne zagłębienia, wodospady i roślinność. Opiekunowie liczą na to, że para się rozmnoży. Samica kondora składa jedno jajo co dwa lata.

W naturze nie budują gniazda, tylko kładą jajo na skale, czy ziemi, dlatego oboje rodzice muszą je wysiadywać, a potem wychowac pisklę. Dorosłość osiągają w wieku 6-8 lat, a rodziców opuszczają w drugim roku życia. Kondor zyje ok. 50 lat, w niewoli nawet 75 lat.

Jednak dla mnie to był bardzo przygnębiający widok. Niewola to niewola, widok dostojnego królewskiego ptaka w dużej, ale jednak klatce, jakoś łapie za gardło.

W jednej ze skalnych wnęk zobaczyłam kocią rodzinę, mama z maluchami uciekła, zostały tylko dwa. Na środku leżał jeszcze nie dokończony obiad kondorów w postaci smakowitej padlinki.

 Caracara.

Ten gatunek może polować, jednak preferuje jednak padlinę. Zwykle widzi się tego ptaka na skraju drogi, gdzie żeruje na przejechanych zwierzętach.

Tygryska nagobroda.

Samotny łowca z rodziny czapli. Samica wysiaduje 2 do 3 jaj, które są zabarwione na zielono.

Ibis szkarłatny.

Zamieszkuje bagna Wenezueli, równiny Kolumbii i południowej Brazylii.

Czerwień upierzenia nasila się z biegiem lat, im starsze tym bardziej są czerwone. Sondują pożywienie w wodzie specjalnie przystosowanym do tego dziobem. Zjadane skorupiaki produkują karotenoidy, związki organiczne dzięki którym upierzenie jest intensywnie czerwone.

Na prezentacji wykonywały wszystkie polecenia, oczywiście przekupione przysmakami.

Wygląda niewinnie, ale upatrzył sobie moje stopy i uparcie sprawdzał, czy nadają się do czegoś. Tabliczka ostrzegała, że im wolno wszystko, trzeba było uciekać.

Bocian (Ciconia maguari)

Ten gatunek występuje tylko w Ameryce Południowej, na wschód od Andów, od Wenezueli po Argentynę. Mają dziwny sposób na wzmocnienie więzi, samce i samice odwracają od siebie głowy. To musi być ostra faza zalotów.

Flamingi.

To był baśniowy widok, kiedy poruszały się grupami jak w tańcu.

Namorzyny.

Namorzyny są bardzo ważne dla ekosystemu, ponieważ chronią wybrzeże przed erozją . To miejsca lęgowe wielu gatunków ryb, ptaków i bezkręgowców.

 

Flamingi budują gniazda z dużej ilości błota, tworząc rodzaj piramidy, która mierzy od 20 do 45 cm. Po zniesieniu  jaja flamingi nie siadają na nich, lecz stojąc, odchylają się do tyłu.

Pod wodą zakręcają głowę tak, że dolny, większy dziób jest na szczycie. Filtruje wodę i przesiewa skorupiaki, zielone glony i pierwotniaki. Różowa barwa jest wynikiem przyjmowania pokarmu bogatego w karotenoidy.

Legwan zielony. Iguana.

Wielkie, ale łagodne, różnokolorowe, najchętniej wygrzewające się na słońcu przy wodzie. Były przysmakiem Majów na Jukatanie, nie wiem czy Kolumbijczycy o tym wiedzieli.

Tukany.

Tukany są towarzyskimi i hałaśliwymi ptakami z rzędu dzięciołowatych. Żyją w małych stadach, iskają się nawzajem i rzucają sobie owoce. Oboje rodzice wysiadują pisklęta, których dziób nabiera pełnego kształtu po kilku miesiącach. Tukan może nim wydłubywać nasiona i rozłupywać owoce.

Ich znak rozpoznawczy, przepiękny, ogromny dziób ma ażurową budowę i dlatego jest lekki i bardzo poręczny. Na brzegach występują małe ząbki. Badania dowiodły, że tukan za pomocą dzioba pozbywa się ciepła i może szybko obniżyć swoją temperaturę.

Kolor dzioba odstrasza mniejsze ptaki, a jego długość pozwala dotrzeć do pożywienia w ich dziuplach. Szorstki język ma ok. 15 cm.

Tukan tęczowo dzioby.

To jeden z najbardziej rozpoznawanych z 40 rodzajów tukanów. Lubi podrzucać owoc do góry, a potem odchylać głowę i go połykać.

Tego pięknisia zobaczyłam podczas karmienia pokrojonymi owocami tak kolorowymi jak on sam: papaja, ananas, mango. Pracownik zachęcił mnie do położenia owoców na dłoni i wysunięcia  w kierunku tukana. Nie był zbyt ufny, ale po chwili podskoczył i dziubnął szybko. Karmiłam tukana!

Tukan białoszyi.

Występuje na wschód od Andów i jest jednym z największych gatunków tukana, o długości do 60 cm i wadze do 900 gramów.

Tukany podczas snu zwijają się w pierzastą kulkę, przykładając głowę do ogona. Dziej się tak, żeby zrobić miejsce kolegom w tej samej dziupli.

Czuła scena, to papużki australijskie.

Kilka godzin minęło nie wiadomo kiedy, jeszcze pożegnanie z papugami, które okupują wyjście.

Papugi mogą żyć pół wieku lub dłużej, rekordzista ma 92 lata. Siedziały na każdym drzewie, nigdy pewnie już tego nie zobaczę. W lasach deszczowych można je wypatrzeć tylko o świcie, potem dobrze się ukrywają.

Większość kolorowych, małych ptaszków skrywała się w dziuplach i liściach drzew i nie widać ich dobrze na zdjęciach. Ale podczas półgodzinnego pokazu ptaków, można było podziwiać z bliska i posłuchać o ich rodowodzie oraz zwyczajach.

Bardzo ekscytujące doświadczenie, angażujące zmysły i uczucia. Nie spodziewałam się, że ptaki tak mnie zauroczą. Całe szczęście, że już na miejscu, w Kolumbii przeczytaliśmy o tym miejscu. Wyspa Baru słynie z pięknej plaży i to na nią wszyscy próbowali nas namówić.

Do Cartageny wracaliśmy z przebojami, najpierw tuk-tukiem. do małej wsi przez pola. Każdy sklepik miał wiatę z krzesłami i głośno grająca muzykę, chyba nikt nie siedział w domu i wszyscy byli czarni. Nie miałam odwagi robić zdjęć. Stamtąd ktoś nas odwiózł samochodem do Cartageny, gdzie wędrowaliśmy godzinami po Starówce, żegnając się z Kolumbią przed odlotem.

Który ptak najbardziej Wam się spodobał?  Ja uwielbiam je wszystkie.

 

22 komentarze

  • Irena -Hooltayewpodrozy
    18 kwietnia 2019 at 8:42 AM

    Cudny świat ptaków !
    Przeniosłaś mnie do ptasiego raju.Dobrze,że takie miejsca istnieją.Że są ludzi,którzy kochają ptaki i się nimi opiekują.
    Ptaki potrafią zauroczyc,a już papugi szczególnie.
    Poczułam się trochę jak w Australii, bo tam papugi są wszędzie i latają nad głowami, a jak obsiądą drzewo,to czasami jest ich kilkaset.
    Pięknie,kolorowo,dużo ciekawostek.
    Pozostałe ptaki też przecudowne.
    Dużo zachwytu i radości w Twoim tekście, aż miło poczytac.
    Bardzo optymistyczny wpis-)
    Pozdrawiam Cię serdecznie!!!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      18 kwietnia 2019 at 11:54 AM

      Tak, to naprawdę cudny świat, tym bardziej, że dookoła las deszczowy, albo pustynne rośliny. Podpatrywanie i bliski kontakt z towarzyskimi papugami, to chyba jeszcze lepsze niż spacer po Cartagenie. A to, że ktoś swoją miłość do ptaków zamienił w działanie, to cos godnego szacunku. Fajnie musi być w Australii, masz szczęście, że spędziłaś tam mnóstwo czasu. Pozdrawiam serdecznie Irenko.

      Reply
  • Żaneta
    18 kwietnia 2019 at 5:31 PM

    Nie wiem co bardziej przykuwa uwagę: treść, czy zdjęcia. Pewnie o tyle łatwiej było wydobyć ich piękno, że same ptaki są tak wielobarwne. Nam niedawno wybudowano papugarnię, a w zasadzie wykorzystano starą zabudowę pokopalnianą. Nie byłam, a ilekroć przejeżdżałam obok czytałam reklamę „papuciarnia”. Znacznie lepiej by się stało, gdyby w tym miejscu produkowali kapcie. Podobno warunki, w jakich żyją ptaki są dramatyczne. Rodziny z dziećmi wchodzą do wewnątrz (że to niby taka dżungla) i ganiają Bogu ducha winne papugi latające nad ich głowami. Za palmy robi kilka doniczkowych roślin.
    Co do samego wpisu jescze: serio, papugi mają umysł kilkukatka?

    Reply
    • Maria Kowalewski
      18 kwietnia 2019 at 5:39 PM

      Tak! Badania dowodzą, że papuga ma inteligencję 3-letniego dziecka, a pies dla porównania-rocznego. Wiele ciekawych rzeczy przeczytałam ostatnio o papugach, a bliski kontakt przez parę godzin tylko mnie w tym utwierdził, są cudowne i mądre. Kiedyś spotkałam gadająca papugę, która zapytała mnie po angielsku czy chcę krakersa:)
      Jeżeli jest tak dramatycznie jak mówisz w tej papugarni, to mam nadzieję, że ktos się tym zainteresuje i zamknie. Musza być przerażone, kiedy wpadna rozkrzyczane dzieci. Lepiej juz być szarym, zwyczajnym wróbelkiem, na krórego nikt nie zwróci uwagi i zyć sobie spokojnie. Pozdrawiam:)

      Reply
  • Roksana
    18 kwietnia 2019 at 6:10 PM

    Niesamowita historia i przepiękne zdjęcia. Wcale się nie dziwię, że nie potrafisz wybrać jednego najpiekniejszego 🙂 Kolorowe, pozytywne, od razu człowiekowi robi się cieplej na sercu jak na nie patrzy.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      19 kwietnia 2019 at 5:48 PM

      Nie wiedziałam czego się spodziewać, parę recenzji przeczytałam, a potem wielkie wzruszenie. Jakby się spełniły marzenia o kontakcie z dziką przyrodą w jakiejś dżungli, tyle, że dżungla kontrolowana, a ptaki się nie pochowały.

      Reply
      • Maria Kowalewski
        19 kwietnia 2019 at 6:11 PM

        U Ciebie pogodny, a u mnie była taka burza, że aż dom podskakiwał, już wyszło słońce, tylko z klombu basen mi się zrobił. Kaktus, który przywiozłam z Villa de Leyva ( skubnęłam przez okno) świetnie się czuje na zewnątrz i wypuszcza zielone wypustki. A pomarańcze, które wyhodowałam z ziarenek mają ponad dwa metry i zaraz będą świetnym żywopłotem.
        Myślę, że te wszystkie ptaki w klatkach są odzyskane z nielegalnych hodowli i by zginęły na wolności. Tukanów też mi było bardzo żal, nie są przekupne jak papugi, pewnie by od razu uciekły. Trudno je wypatrzeć w naturze i sądzę, że piękne idee swoją drogą a za chęć przyciągnięcia czymś ludzi płacą utratą wolności te najbardziej niezwykłe ptaki. Szlachetnie postąpiłaś ze swoimi papużkami, w grupie prędzej znalazły sobie kogoś pasującego do pary. Pozdrawiam serdecznie Olu, dziękuję za piękny jak zwykle komentarz:)

        Reply
  • Olga Jawor
    19 kwietnia 2019 at 7:43 AM

    Marylko kochana! Mnie też podobają sie wszystkie i nie potrafię wybrać tego, który zachwycił mnie najbardziej. Zdjęcia są cudownie wyraziste i kolorowe- patrzy się na nie i ma sie wrażenie, iż są nieomal trójwymiarowe. Ale parę zdjęc mi sie wcale nie otworzyło, nie wiem dlaczego (moze cos nie tak z moim komputerem…)
    Widok kondora w klatce przygnębiający. Widziałam kiedys takiego kondora w zoo w Chorzowie i miałam to samo wrażenie, że to odarcie z godnosci, że strasznym nieszczęściem jest dla ptaka trzymanie go w klatce.Zwłaszcza tak dużego, który nei ma tam absolutnie szans na polatanie. Im jestem starsza, tym gorzej znoszę wszelka krzywdę zwierzat. I nie mogę juz chodzic do zoo, bo to zbyt boli. W Au zwiedzałam kilka parków dla zwierząt, gdzie papugi trzymano w klatkach, podczas gdy inne, dzikie papugi tego samego gatunku w tym czasie latały wysoko i swobodnie nad tymi klatkami. Jak wówczas musiały sie czuć te uwięzione?
    Oglądanie zwierząt żyjacych na wolnosci jest czymś zupełnie innym, niż patrzenie na te zamknięte w klatkach czy na wybiegach. Pewnie jakos to poszerza wiedzę człowieka o nich, pewnie niektóre z nich ratuje przed całkowitą zagładą, tym niemniej jest to smutne. Miałam kiedyś papużki nierozłączki w domu. Były zupełnie oswojone i często wypuszczałam je z klatki by mogły sobie pofruwać po pokoju. Pewnego dnai jednak zapomniałam zamknąc okno i jedna z nich poleciała na zewnatrz. I tyle ją widzieli. Druga popadła w depresje po jej stracie. Szybko dokupiłam jej towarzyszkę, ale to juz było nie to samo. Kłociły sie wzajemnie i raniły. Ta druga nie dawała sie oswoic, stale była smutna i nastroszona. Zdecydowałam wiec, że obie oddam do ptaszarium w tymże chorzowskim zoo. Pomyślałam, że tam w szerszym towarzystwie znajdą swoje miejsce i będą szczęsliwsze, mogąc sobie swobodnie polatać w wielkiej wolierze. Mam nadzieję, że tak sie stało, bo ledwo pracownik zoo wpuscił je do woliery zaraz zginęły mi w tłumie innych papug i nie wiem, jak dalej potoczyły się ich losy. Mam nadzieję, że dobrze.
    Uściski gorące i myśli przyjazne zasyłam Ci Marylko w pogodny dzionek kwietniowy!:-)*

    Reply
  • Po prostu MAMA
    20 kwietnia 2019 at 9:06 PM

    Niesamowite miejsce. Piękne zdjęcia. Przewijam i podziwiam już któryś raz.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      20 kwietnia 2019 at 10:55 PM

      Cieszę się, nie masz pojęcia jaki miałam problem które zdjęcia wybrać i co pominąć. Rośliny, mniejsze ptaszki, ale i tak jest kolorowo, pozdrawiam:)

      Reply
  • Olga Jawor
    21 kwietnia 2019 at 5:12 AM

    Marylko! Chciłabym ci życzyć Wesołych, pogodnych Świąt, podziękować za piekno, którym dzielisz sie na blogu oraz za Twoją wrażliwośc i jednocześnie przeprosić, jeśli czymkolwiek sprawiłam Ci przykrosć (czasem cos napiszę a nie pomyślę, jak to może być odebrane, dopiero po czasie cos do mnie dochodzi…)
    Usciski serdeczne!(((

    Reply
    • Maria Kowalewski
      21 kwietnia 2019 at 11:14 AM

      Kochana Olu, dziękuję za życzenia. tobie również życzę pięknego, spokojnego czasu. co Ci do głowy przyszło? Jesteś ostatnią osobą, która sprawiłaby komukolwiek przykrość, a dla mnie jesteś tak wyrozumiała jak nikt na świecie. Z czasem się trochę ścigam i stąd zaległości. Uściski i serdeczne pozdrowienia.

      Reply
      • Olga Jawor
        22 kwietnia 2019 at 4:44 AM

        No to mi ulżyło! Dziękuję i ściskam Cię mocno i serdecznie!:-)*

        Reply
        • Maria Kowalewski
          23 kwietnia 2019 at 10:37 AM

          Czuję się uściśnieta i na przyszłość będę szybciej reagować:)

          Reply
  • Anszpi
    22 kwietnia 2019 at 5:04 AM

    Lubię takie skupiska różnych zwierząt, dlatego często jestem w zoo

    Reply
    • Maria Kowalewski
      23 kwietnia 2019 at 10:36 AM

      Zoo to niewola, smutne, niemrawe zwierzęta. Tu było na wpół dziko, najlepiej jednak zobaczyć na wolności.

      Reply
  • K
    22 kwietnia 2019 at 8:50 AM

    Podobne do Parque das Aves w Foz do Iguaçu

    Reply
  • Małgosia z Akacjowego Bloga
    24 kwietnia 2019 at 8:34 PM

    Marylko – pięknie wszystko opisałaś i pokazałaś. Gratuluję 🙂 Ja jednak mam zawsze mieszane uczucia co do takich miejsc. Generalnie jako gatunek na Ziemi uważamy, że ona należy do nas i wszystko co na niej żyje. Powoli to się zmienia w mentalności jakiejś części naszej populacji, ale jeszcze długa droga przed nami i końca nie widać… Gdyby nie było handlarzy zwierzętami, nie byłoby tego problemu o którym piszesz. Handlarze nie funkcjonowaliby jeśli nie byłoby kupujących. Na szczęście moda na trzymanie papugi w klatce w domu mija i mam nadzieję, że bezpowrotnie. Handel zwierzętami to ciągle dobrze funkcjonujący rynek, podobnie polowania. Co ja tu będę pisać, z pewnością o tym wiesz. Trzymanie zwierząt dla rozrywki uwłacza nam ludziom. Podobnie hodowle na mięso. Z drugiej strony takie miejsca jak prawdziwe ogrody zoologiczne, w których przestrzega się prawa to często są jedyne ostoje gatunku. Nie zawsze udaje się uratować zwierzęta. Nie udało się z białym nosorożcem północnym. W warszawskim ZOO powstał pierwszy ptasi szpital w Polsce, gdzie uratowano życie wielu dzikim ptakom, które w naturalnych warunkach nie mogłyby przeżyć. Potem gdy są zdrowe wracają na wolność. Byłam w podobnym miejscu w New Delhi, gdzie przy świątyni dżinijskiej prowadzono szpital. Tam widziałabym nasz humanitaryzm….Oparty na pomocy i szacunku wobec zwierząt, nie tylko ptaków. One mają uczucia, inteligencję, co do której ludzie się dziwią…Nie polecam Parque das Aves w Foz do Iguaçu. Byłam tam wiele lat temu i smutno mi, że to zrobiłam. Nie powtórzyłabym tego błędu. To jednak wyłącznie moja osobista opinia. Chyba za dużo już napisałam. Wybacz. Cieszę się, że ptaki Ci się podobają. Bardzo polecam Ci książkę “Geniusz ptaków” Jennifer Acerman. Nie tylko ciekawie pisze, ale przede wszystkim pisze o ptakach amerykańskich, które masz wokół siebie.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      25 kwietnia 2019 at 12:07 AM

      Małgosiu, to Ty jesteś mistrzynią i encyklopedią, jeżeli chodzi o ptaki, starałam się coś ciekawego wyszperać. Książka pewnie jest dostępna po angielsku, popatrzę i dziękuję, w razie potrzeby szukam online, można nawet posłuchać śpiewu tutejszych ptaszków. Dobrze wiesz jak cieszy każdy komentarz, więc nie ma czegoś takiego za “za długi”.
      Miejsce wydaje się przyjazne, a ptaki mają mnóstwo swobody, a te maleńkie są w takim duzym ogrodzeniu, które obejmuje nawet drzewa. Organizatorzy kształcili się w Londynie na jakimś biologicznym kierunku i z pasją pracowali kilka lat. To małżeństwo, do którego dołączyli przyjaciele, a teraz pracuje również ich syn. Tylko te kondory biedne niosące na sobie brzemię utrzymania gatunku, podejrzewam, że mają to gdzieś i wolałyby szybować gdzieś w Andach. No i tukany, zwijające się w kłębuszek podczas snu, one też były w klatkach. Właśnie te gatunki najbardziej mnie wzruszają. chociaż fajnie było zobaczyć, to jednak wolałabym odłożyć to na spotkanie gdzieś w dżungli o świcie. Wróciłaś ze Szkocji, na pewno masz fantastyczne zdjęcia i spostrzeżenia. Nie wiem czy czytałaś trylogię Petera Maya, opisał polowanie na jakiś gatunek gLuptaków. raz w roku 10 mężczyzn wybiera się na niezamieszkałe wysepki i dokonuje rzezi wtedy kiedy są bezbronne, a cala wies czeka na ucztę. Potworne.
      Pozdrawiam serdecznie Małgosiu.

      Reply
  • Beata-albumzpodrozy.pl
    22 czerwca 2019 at 7:44 PM

    Pięknie ilustrowany, bardzo wartościowy wpis. Wiadome- niewola, ale jakoś mam wrażenie, że z dwojga złego, to lepiej im w tym “sanktuarium”, niż w rękach nieodpowiedzialnych osób. Ale prawdą jest, że ich miejsce jest w naturze i szkoda, że ludzie jak zwykle wszystko psują… 🙁
    Ja awifaunę kocham bardzo, szkoda że moja praca zawodowa nie jest z nimi związana. Może kiedyś…? Pozdrowionka! ;*

    Reply
    • Maria Kowalewski
      22 czerwca 2019 at 8:51 PM

      Wiesz Beatko, widok tukana w klatce aż bolał. Z jednej strony ratują z rąk handlarzy, albo biorą od ludzi, którym się ptaki znudziły, a jednak mam wrażenie, że tukany mają przyciągnąć ludzi i kasę. Nie były chore, poradziłyby sobie na wolności, biedne, ptaki, które gubi uroda. Dzięki i pozdrawiam serdecznie.

      Reply

Leave a Reply