Menu
Ameryka Południowa / Ekwador

Mumia z Guano.

Mumia z Guano.

 Kto chciałby zobaczyć człowieka urodzonego w XVI wieku?  Nam się udało, pojechaliśmy na spotkanie do  Guano na spotkanie z mumią, 10 minut jazdy od Riobamba w Ekwadorze. 
To nie żart,  widziałam także śpiącą, średniowieczną myszkę. Nieprawdopodobne zjawisko o którym zaraz opowiem, bardzo mnie wzruszyło. Guano, ta nazwa  się kojarzy niefortunnie, ale położenie ma jak z bajki.

Wieś otacza kilka aktywnych   wulkanów. Najniższy jest dwa razy większy od  najwyższego szczytu Polski.

 Chimborazo – 6 310 m.   Altar- 5319 m.    Tungarahua- 5029 m.    Igualata- 4430m.

Jak w każdym  miasteczku, na placu głównym jest kościół i park. Widział ktoś gwiazdę betlejemską na rabacie, kwitnącą w lipcu? Albo kolibra, który przestał machać skrzydełkami i na chwilę usiadł? Ja nie, dlatego biegałam z aparatem, żeby niczego nie pominąć, a potem zwyczajem japońskich turystów sprawdzić w domu, czy wycieczka się udała.

 Ekwadorczycy bardzo lubią lody.

Świnki morskie też lubią.

 

Wiele miasteczek wita gości symbolem swojego miasta. Guano słynie z ręcznie tkanych dywaników i wyrobów ze skóry.

Zbliżamy się do celu naszej wyprawy:  Muzeum Miasta, które znajduje się obok ruin Klasztoru Wniebowzięcia. Piękna, niebieska fasada, jest unikalna.

Mumia braciszka.

 5 sierpnia 1949 r. w Guano zatrzęsła się ziemia, powodując śmierć wielu mieszkańców i zniszczenie połowy miasta. Katastrofa doprowadziła do odkrycia budzącego wielkie zdumienie.

Kiedy ściany starego kościoła runęły, odnaleziono mumię XVI- wiecznego franciszkanina, ukrytą wewnątrz dużego dzbana, który zamurowano w tak zwanym pustym oknie. Obok braciszka zakonnego, leżała zmumifikowana myszka.

Dlaczego  został pochowany w tak  wyjątkowy  sposób, pozostaje tajemnicą.  Nie znaleziono nigdy podobnych grobowców. Stoję przed  ścianą, w której znaleziono dzban- urnę z franciszkaninem

Fray Lazaro de Santofimia.

Został wysłany z Hiszpanii, żeby szerzyć wiarę katolicką w wiejskich rejonach Andów.Pomagał rdzennym mieszkańcom w ich trudach  i  był opiekunem kościoła w Guano w latach 1565-1572.

 

Ciało Fray Łazarza wewnątrz dzbana, było pokryte wapnem i uległo mumifikacji w sposób całkowicie naturalny. 

 Miejscowa legenda głosi, że był tak dobrym człowiekiem, że  pochówek wewnątrz murów kościoła był hołdem i mianowaniem na strażnika kościoła. Nie znaleziono przy nim żadnych rzeczy ani innych  grobów w kościele.

 

Wokół twarzy miał owinięta szmatkę.  Niektórzy sądzą, że w chwili śmierci cierpiał na ból zębów, jednak to nie wyjaśnia, dlaczego zostawiono mu na twarzy kawałek płótna. Bardziej prawdopodobne jest, że podwiązano mu szczękę ze względów estetycznych, żeby nie opadła. Kawałek materiału wygląda bardzo współcześnie, a kolor dodaje życia i trochę frywolności.

Twarz starego, sympatycznego człowieka, taka wciąż ludzka, bardzo wzrusza. To nie okaz muzealny, on naprawdę żył, cierpiał, kochał i umarł. I każdy widzi, że bać się nie ma czego.  Zrewidowałam  życzenia na temat własnego pochówku. Po kremacji, nie zostaje już nic, jest nieodwołalna, żaden ślad.

 

Ciekawostka jest mysz, zmumifikowana w tych samych warunkach, jak się tam znalazła? Istnieją dwie teorie:

  • Franciszkanin był osobą bardzo samotną i pod koniec życia mysz była jego jedynym przyjacielem. Dlatego pochowano ich razem.
  • Drugi powód może być taki, że mysz wygryzła sobie drogę się do środka, szukając jedzenia i nie mogła się wydostać.

 

Inkowie głęboko wierzyli, że mumifikacja zapewni nowe, wieczne życie.  Panowało przekonanie, że  wysuszone ciała, są w stanie przekazać żyjącym całą swą mądrość, siłę, a także zapewnić urodzajne zbiory.

Zwyczaj mumifikacji przeznaczony był przede wszystkim dla władców.  Tradycyjnie usuwano organy wewnętrzne, balsamowano i preparowaną skórę.  Zmarły układany był w takiej pozycji, aby wyglądał jak żywy.  Ciała osób z niższych sfer oddawano wysuszeniu bez żadnych dodatkowych zabiegów. Nie wiadomo czy los, jaki spotkał ciało staruszka ma z tym  jakiś związek, jednak historia jest szalenie romantyczna i wzruszająca.

Mieszkańcy są bardzo dumni ze swojej mumii.  Tak bardzo,  że gmina zainwestowała 2.5 tysiąca dolarów w stworzenie repliki do celów edukacyjnych.  Wyrusza czasami na tournée  po krajowych  i międzynarodowych targach, żeby przyciągać turystów.

Tradycje pogrzebowe Indian w Ekwadorze.

W społeczności Indian stare tradycje splotły się nierozerwalnie z wiarą chrześcijańską.  Ten świat, to przywiązanie do tradycji, silna wiara w przesądy, magia i odczynianie uroków. Katoliccy święci mają swoje odpowiedniki,  Matkę Boską łączą  z Matką Ziemią, a chrześcijańskiemu Stwórcy odpowiada inkaski – Wirakocza. 

 Kiedyś zakopywali czaszki przodków przed progiem domu, żeby dalej uczestniczył w ich życiu. Śmierć nie jest tragedią, ponieważ wierzą, że dusze przechodzą do kolejnego wymiaru, śmierć oznacza tylko zmianę, etap.

 Rytualne pożegnanie trwa trzy dni. Przygotowują dużo jedzenia i napojów. Bawią się kilkanaście gier, które służą rodzinie zmarłego. Wyłonią osobę, która zbierze jedzenie od sąsiadów. Jest też czas na smutek, każdy opowiada jakąś historię związaną ze zmarłym. Śpiewają pieśni żałobne, często powtarzając znaczące słowa- “iść naprzód”.

Ostatniego dnia wybierają krewnych, którzy zaniosą trumnę na cmentarz, pogrzeb odbywa się przy muzyce. Po ceremonii, wszyscy zbierają się na rytuał oczyszczenia, żeby przepędzić złe duchy.

Święto Zmarłych, to również  mieszanka katolicyzmu i rdzennej kultury. Na cmentarz zanosi się duże ilości jedzenia, żeby podzielić się z bliskimi zmarłymi i podziękować  im za  rolę, jaką odegrali w życiu.

 

Właściciel hotelu w Riobamba powiedział,  że jego ojciec  chce się z nami spotkać.  Nasz nowy znajomy  mówił znakomicie po polsku, studiował w Polsce medycynę  “za Gierka”. Wyjaśnił, że te wszechobecne symbole religijne, to taki ich folklor, a tak naprawdę nie są  patriotami ani fanatykami religijnymi.  Kiedy w hotelu znajdują się trzy kapliczki, a piekarnia obok jest pod wezwaniem Jezusa,  w oczach pojawiają się znaki zapytania.

  SEMANA SANTA- WIELKI TYDZIEŃ.

Zaintrygowały mnie fioletowe figurki. To Cucuruchos. Stożek symbolizuje pokorę, a kolor purpurowy oznacza skruchę. Najbardziej spektakularnym wydarzeniem podczas Wielkiego Tygodnia w Ekwadorze jest procesja Jezusa Wszechmogącego w Quito.

Aby utożsamić się z męką Jezusa Chrystusa w dniu Jego cierpienia,  Cucuruchos idą boso, niosąc krzyż, albo belkę,  zadając sobie ból.  Od samobiczowania po umieszczenie kaktusów na odsłoniętych plecach.

  LOS MONOLITOS.

Na wzgórzu znajdują się  petroglify, pochodzące z okresu prekolumbijskiego.  A także  kamienne rzeźby, które zostały ręcznie wykonane w 1924 r. Nie wiem jak inni, ale ja szalenie lubię podczas spaceru podziwiać rośliny, których nie ma w moim otoczeniu. To był bardzo miły czas.

  

Miałam szczęście, pusty plac zabaw! Czym prędzej wdrapałam się na platformę, jakiś chłopak przyciągnął  mi linę i pojechałam! Lot nisko nad ziemia, ale w życiu ważne jest, żeby się wznieść chociaż trochę.

 

Niezwykły, piękny dzień,  zakończony posiłkiem w lokalnej  restauracji. Przyszła nawet dziewczyna z muzeum, posiadaczka długiego, lśniącego warkocza.. Jedzenie było niewymyślne i nienachalnie apetyczne, za to można było obserwować  ludzi, którzy wyskoczyli z pracy na posiłek. Jeszcze zakup pamiątek i powrót do Riobamba, o tym w następnym odcinku. Ciekawa jestem jak wrażenia po zobaczeniu realistycznie wyglądającego nieboszczyka. Budzi grozę, czy raczej sympatyczne zadumanie nad ludzkim przemijaniem?

46 komentarzy

  • Stardust
    16 sierpnia 2018 at 11:42 PM

    We mnie ten nieboszczyk budzi groze i zdecydowanie potwierdza trafnosc mojego postanowienia o kremacji. Nie widze w zmarlym ciele nic pieknego, nawet jak jest "swieze" a co dopiero po tylu latach. Owszem innym okiem patrzy sie na zwloki ukochanej osoby, ale dla mnie to ciagle zwloki.
    Nie chcialabym tego ani ogladac, ani nie wyobrazam sobie zeby kiedys ogladano w takim stanie moje cialo.

    Reply
  • Eulampia
    17 sierpnia 2018 at 12:27 AM

    A we mnie nie budził grozy, sympatie raczej, że tak się pięknie uchował:) Że taki ze średniowiecza prosto, widać, że nie miał dobrego protetyka. Mnie rozczulił razem ze swoją myszką, przyjaciółką. W Peru znaleziono kiedyś trójkę 500- letnich dzieci , zamarzły w Andach, też świetnie zachowane ciała, powstał szlak mumii Ameryki Południowej, bo jakieś plemię w Argentynie również było biegłe w tej sztuce. Wiesz o co mi chodzi? Niby wierzymy, że ludzie żyli setki lat przed nami, ale kiedy się takiego pana naprawdę zobaczy, to jest mały wstrząs. Jakby od nas się wszystko zaczęło. . Pisałam o swoim zejściu jak o abstrakcji, traktując to muzeum z przymrużeniem oka. A tak naprawdę ani tradycyjny pochowek mnie nie pociąga ani ogień piekielny jeszcze na tym padole, więc w tej chwili nie jestem skłonna się deklarować. Pamiętam rozmowę na Twoim blogu i Twoje zdecydowane postanowienia. A chociaż koliberek Ci się pdbobał? U mnie też są, ale tak maleńkie i szybkie, że prawie nie widać, że są zielone.

    Reply
  • Olga Jawor
    17 sierpnia 2018 at 4:49 AM

    Dzięki mumifikacji coś po tym mnichu zostało. To coś mozna zidentyfikować jako człowieka z jego wyglądem, charakterem, ubiorem. To nie same kości, budzące tylko grozę. Patrzę bez wstrętu i grozy, ale z zadumaniem, wzruszeniem, życzliwością. Takoż i na biedna myszkę, która jako przedstawicielka swojego gatunku doznała uwznioślającej ten gatunek mumifikacji. Człowiek i myszka. Dwa istnienia zastygnięte w czasie. Żyjące dawno, dawno temu i pozwalajace zajrzeć w te odległę czasy, urealnić je.Ciało jako dzban dla duszy.Dzban jako kapsuła czasu dla ciałą i ukrytego w nim kawałka cudzego życia.
    Co do mojego ciała po śmiercito jest mi wszystko jedno, co sie ze mna stanie.Jakoś nie jestem przywiązana do mojej ziemskiej powłoki.
    Koliberek cudny i błekitny klasztor także i nieznane rośliny na koniec.Kolejna piękna wycieczka. Zawsze cos ciekawego wypatrzysz, Eulampio.Dzięki, kochana za nowe wrażenia, powód do refleksji i wzruszeń!:-)***

    Reply
  • Eulampia
    17 sierpnia 2018 at 11:58 AM

    Olu, poetko kochana, "Ciało jako dzban dla duszy. Dzban jako kapsuła czasu dla ciała". Jakie to piękny tytuł dla tej sceny. Być może odkryłaś tajemnicę mnicha w dzbanie.
    Właśnie tym dla mnie było spotkanie z tym panem- listem z przeszłości. Mnie rozczulił, cieszyłam się, że w tamtych czasach siłowego nawracania Indian przez konkwistadorów, znalazł się dobry człowiek, który pomagał, zamiast łupić. Myszka, jak pięknie napisałaś "doznała uwznioślającej gatunek mumifikacji", przypomniała mi tę z "Zielonej mili" S. Kinga. Była przyjaciółką człowieka skazanego na śmierć. Też budziła wielką sympatię.
    W rzeczywistości mumia nie była straszna, ani nieprzyjemna. Może zdjęcia wydobyły drastyczne szczegóły.
    Koliberek i rośliny, to bajka, miasteczko czyste, kolorowe, mieszkańcy bardzo schludni z pięknymi włosami. Bardzo lubię ten kraj.
    Zmieniłam podejście do mojego ciała, jestem wdzięczna, że tak dzielnie mi służy i nie szwankuje. Kiedy je będę opuszczała, będzie mi obojętne gdzie i w jaki sposób bedzie pożegnane. Teraz się wzdrygam patrząc na kamienie z nazwiskami, opatrzone wiechą sztucznych kwiatów przy autostradzie. Taki cmentarny koszmar jest gorszy niż kremacja. Ale gdybym mogła spocząć na wzgórzu, z widokiem na piękną zatokę Morza Karaibskiego ( San Pierre, Martynika, albo Gwadelupa) to poproszę:)
    Wiedziałam Olu, że zwrócisz uwagę na roślinki i dla Ciebie je wstawiałam. Jak cudne mogą być kaktusy w naturze, dzieło sztuki. Dzięki za piękny, poetycki komentarz, pozdrawiem gorąco:)

    Reply
  • Stardust
    17 sierpnia 2018 at 12:02 PM

    Koliberek oczywiscie cudnosci!!! U mnie bardzo rzadko, ale kilka razy widzialam, tyle, ze one tak smigaja, ze nie sposob sfocic, a ja nawet aparatu nie mialam wtedy przy sobie ani telefonu, wiec mam tylko wspomnienie w glowie.
    O wlasnie i takie wspomnienia w glowach chce zeby po mnie zostaly:))) zadne mumie, zadne groby, pomniki itp. Niech bedzie wspomnienie tak dlugo jak zyjacy beda pamietac, ale nie oczekuje zeby sie tymi wspomnieniami katowali, niech zyja swoim zyciem i swoimi radosciami bo ja tak wlasnie zyje.

    Reply
  • Eulampia
    17 sierpnia 2018 at 12:31 PM

    Pieknie to napisałas, ja też bym chciała zostać ulotnym wspomnieniem, jak trzepot skrzydełek kolibra. Ani żal, ani gniew, po prostu mgnienie. Za nic w świecie nie chciałabym zostać mumią, brrr.

    Ja mam pod domem kwiaty przyciągające kolibry i motyle, aparat zawsze w pogotowiu. Właśnie zaczął się czas monarchów. Nie sa płochliwe i karmią się moją lantaną.

    "Monarcha jest motylem dobrze znanym ze względu na to, że populacje z Ameryki Północnej odbywają masowe migracje. Na jesieni lecące na południe motyle mogą pokonywać odległość nawet ok. 3000 km.: W trakcie swoich wędrówek orientują się w terenie, wykorzystując kąt padania światła słonecznego. W dni pochmurne, gdy jest to utrudnione, potrafią utrzymać stały kierunek lotu, wykorzystując zmysł magnetyczny"

    "zimują znajdują się w Kalifornii (zimuje tam ok. 100 000 osobników a ich skupiska oddalone są nie bardziej niż kilometr od morza) i Meksyku (ok. 14 mln osobników, zimują w lasach mieszanych i przebywają na różnych gatunkach drzew, gdzie zbierają się w takiej liczbie, że cały las zmienia barwę z zielonej na pomarańczową"

    Reply
  • Kikimora.blog
    18 sierpnia 2018 at 12:25 PM

    Ale klimat 🙂

    Reply
  • Eulampia
    18 sierpnia 2018 at 1:37 PM

    Nie da się zaprzeczyć:)

    Reply
  • Kitty Katty
    20 sierpnia 2018 at 11:17 AM

    Eulampio, nie wiedzialam, ze piszesz wiec zaczelam nadrabiac zaleglosci – i padlo na Braciszka w Dzbanie. Jest to oczywiscie bardzo ciekawe( myszka rewelacyjna) , ale ja mam bardzo mieszane a wlasciwie zdecydowane uczucia jesli chodzi o zmarlych. Zmarlych nalezy pochowac, skremowac czy pogrzebac wszystko jedno, natomiast wystawianie zmarlego w takim stanie jako obiekt historyczny na widok publiczny jest dla mnie brakiem szacunku, przeciez to jest czlowiek a nie malpka w zoo. Jestem zdziwiona ze w chrzescijanskim kraju nikomu to nie przeszkadza? Kiedys zwiedzalam muzeum w Manchesterze , w ktorym wystawiali mumie egipskie – obok byly karteczki i prosba o komentarze. No sie wpisalam! Napisalam ze to skandal aby tak nie miec szacunku do zmarlych ludzi, ze to urzadzanie przedstawienia ze zmarlych , ze te Mumie powinny byc pochowane a nie wystawiane i ze powinni sie wstydzic ! Ha ha moja karteczka po 10
    min zniknela…..

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 1:10 PM

    Witaj Kitty, miło Cię tu zobaczyć:) Nie można oceniać południowoamerykańskich tradycji bez kontekstu kulturowego i historycznego. To co się nie mieści w naszych głowach, jest dla kogoś naturalne i właściwe. Za to właśnie kocham podróże, bo oprócz wiedzy nabywam doświadczenia, że wszystko co służy ludziom i pomaga im uporać się z problemami, jest dobre. Bo jest ich i pomaga im w życiu.
    Postanowiłam uzupełnić swój post kilkoma zdjęciami i opisami obrzędów. To chyba dobre miejsce, skoro wywiązała się dyskusja nad szczątkami biednego, chociaż uroczego braciszka z myszką. Indianie Keczua zostali kiedyś podbici przez Inków, potem rzez konkwistadorów, a jednak zachowali swoje własne wierzenia i tradycje. Wiele wspólnych rytuałó obejmuje cały kontynent, ale tylko w Ekwadorze odbywa się niezwykła procesja i o tym własnie będzie uzupełnienie. Pozdrawiam serdecznie:)

    Reply
  • Kitty Katty
    20 sierpnia 2018 at 1:50 PM

    Nie mialam czasu aby sie wglebic w opisy podrozy, bo to chce zrobic po pracy w spokoju ducha – juz widze ze uczta dla oka nieziensk! A jaki ty masz ladny profil , znaczy tyl :)! Jedno zdjecie na plazy przy lodce – no tylko w ramki dac i na sciane ( pewniejuz wisi? ) Tez jestem maniaczka robienia zdjec , i cudnosci przyrody , budowli i ciekawych zjawisk … Bede teraz stalym gosciem 🙂

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 2:15 PM

    Muszę Cię rozczarować, nic nie wisi:) Bardzo się cieszę, że masz ochotę zostać i się porozglądać, w końcu nikt sam dla siebie tylko nie pisze. Może się zainspirujesz i tez stworzysz sobie miejsce na wspomnienia i zdjęcia.

    Reply
  • Kitty Katty
    20 sierpnia 2018 at 3:32 PM

    Inspiracji to mi nie brakuje tylko czasu i sil:) Odpisalam u Star. Bardzo lubie zwiedzac oczami prywatnych osob, widzi sie zupelnie inne niezwykle szczegoly, kazdy czlowiek taka sama podroz opisze i obfotografuje inaczej , dostrzeze cos innego czego nie ma np. w przewodnikach czy ksiazkach. Zdjec mam mase, ale to nie wszystko. Juz zachwycilam sie niebieskim kosciolem 🙂

    Reply
  • Kitty Katty
    20 sierpnia 2018 at 3:50 PM

    Eulampio, doczytalam kontekst i opis rytualow, co wcale nie zmienilo mojego zdania, ze wystawiaja teraz Braciszka jak kuriozum, robiac z tego cyrk objazdowy , dokladnie jak z mumiami. Rzuca mna jak widze w TV ze ktos kupuje sobie szkielet nieboszczyka, bo to jest'cool' gadzet i stawia sobie na wposazeniu w mieszkaniu. Zakladam ze nie postawilby kosci wlasnej matki, zeby mu dyndaly kolo stolu. A przeciez to sa kosci czyjegos ojca, brata, meza czy zony. Nie rozumiem tez dwulicowosci mediow, bo np wykopane szczatki z II wojny swiatowej otacza sie kultem i oddaje im nalezny szacunek, a ludzi ktorzy zyli przed wiekami traktuje jak pacynki na jarmarku i wystawia dla ciekawosci gawiedzi. Jesli kiedykolwiek znajde sie w tym zakatku to mozesz byc pewna, ze wpisze sie z nastepna karteczka:) I jeszcze zrobie rozrobe w imieniu Braciszka.

    Reply
  • Aleksandra Stromecka
    20 sierpnia 2018 at 3:55 PM

    Nieboszczyk jest ciekawy, ale chyba bardziej zaintrygowała mnie ta myszka, wyglądająca trochę jak by była wyrzeźbiona. Takie nie do końca wyjaśnione historie zawsze mnie interesują i sprawiają, że chcę tylko więcej. Stawiam, że braciszek był na tyle zasłużony, że chcieli go zatrzymać blisko. 🙂

    Reply
  • Anonimowy
    20 sierpnia 2018 at 4:01 PM

    Faktycznie były element horroru, ale fajnie, że relacja odzwierciedla rzeczywistość 🙂 Chociaż nie ukrywam, że zdjęcia mumii troche mną wstrząsnęły 🙂

    Reply
  • Karolina Bąbel
    20 sierpnia 2018 at 4:22 PM

    To ciało mnie przeraża i ta mysz też 😉

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 4:33 PM

    Chyba za bardzo wyostrzyłam zdjęcia:) Ciało jest bardzo, bardzo daleko, a dobrze wiedzieć, że takie osobliwości istnieją.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 4:35 PM

    Zgadzam się, na innych blogach podróżniczych ta sama rzecz opisana i pokazana inaczej, mowi wiele o roznicach w postrzeganiu i to jest fascynujące.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 4:39 PM

    Zrób tak, może nie zastanawiali się nad tym, że każdy zasługuje na spokój wiekuisty:) Na szacunek dla szczątków. No chyba, że za życia odda swoja zewnętrzna powłokę nauce. Ja jakoś nie śmiem wnikać w niuanse obcej kultury. W sumie wiecznie żywy Lenin, to też podobnie.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 4:42 PM

    Na tle tych wszystkich konkwistadorów, braciszek wypada pięknie. Pomagał biednym ludziom, służył pomocą. Wmurowanie w ściany kościoła, to jakby chęć zatrzymania go blisko, jak kiedyś u Inków.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 5:08 PM

    Wiele razy widziałam w sieci zmumifikowane zwłoki, wystawiane na widok publiczny. Kontekst kulturowy nie ma tu nic do rzeczy.

    Proszę, poniżej mumie znajdujące się w Polsce, w dodatku rozpad bardzo martwi duchownych.

    Teresa Izabela Morsztynówna 1680-1698, Sandomierz.

    Kościół św. Kazimierza Królewicza w Krakowie.

    "W podziemiach kościoła znajdują się krypty w których pochowani są zmarli od 1672 r. W kryptach pochowano tysiąc osób, zakonników oraz osoby świeckie. W podziemiach znajduje się około 60 trumien. Kilka trumien przykrytych jest szklanymi wiekami zamontowanymi w latach 70 XX wieku."
    "Szczątki ludzkie znajdujące się w podziemiach klasztoru przetrwały niemal 400 lat. Jednak od kilku miesięcy znajdujące się w kryptach mumie gniją nasiąknięte wodą, a w powietrzu unosi się odór nie do wytrzymania. By ocalić podziemia klasztoru przy ul. Reformackiej, pilnie trzeba wykonać tu liczne, kosztowne prace. Tylko że nikt nie ma na to pieniędzy, a jeśli one szybko się nie znajdą krakowianie stracą to miejsce raz na zawsze."

    Mumia konfederaty barskiego od blisko trzech wieków spoczywa w kościelnych lochach. Niestety mumii grozi zniszczenie.- Mumia żołnierza psuje się, chcemy ją ratować, potrzeba pieniędzy na jej konserwację. To unikat i żal byłoby go stracić – alarmuje ks. Ryszard Grzesik (60 l.), proboszcz parafii pw. św. Jana Chrzciciela w podczęstochowskim Olsztynie.

    Katakumby Kapucynów w Palermo, na Sycylii, mają jedne z najlepiej zachowanych mumii na świecie. Najbardziej znanym jest ciało małej Włoszki, Rosalii Lombardo, która zmarła w 1920 r. Na zapalenie płuc w wieku dwóch lat.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 5:11 PM

    Właśnie sobie porównałam mumie, które można oglądać w Polsce, zapewniam, że makabra. Czaszka i wyszczerzone zęby, wystające kości jak z koszmarnych snów.
    Bronię mojego braciszka, naprawdę wygląda niezwykle sympatycznie po tym, co można zobaczyć w kryptach polskich kościołów.

    Reply
  • Kitty Katty
    20 sierpnia 2018 at 5:34 PM

    Eulampio, to wszystko tylko utwierdza mnie w przekonaniu, ze czlowieka nalezy chowac, grzebac , kremowac aby jego szczatki nie musialy walac sie byle gdzie po wiekach…. Moim zdaniem to powinnismy oddac zmarlym – a co rozne kultury z tym robia , mnie to raczej smuci , no ale wyrazilam
    moje zdanie i to wszystko. Zdjecia oczywiscie cudowne a kwiatostan boski – tu sie Bogowie wykazali az nadto – hojnie obdarzyli ten zakatek Ziemi , sypneli kolorami, ksztaltami i odmianami jak zlotym deszczem ….

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 5:39 PM

    Ja się zgadzam, że szczątki doczesne trzeba pochować. Tyle książek i filmów powstało na temat powracających strzyg, upiorów i to też niezły powód kulturowy. Przede wszystkim jednak dla szacunku do czyjegoś zakończonego życia.

    Reply
  • Holly Lu
    20 sierpnia 2018 at 6:16 PM

    Odwiedziłaś niezwykłe miejsce i dotknęłaś odmiennej kultury. To właśnie kocham w podróżowaniu? Koleżanka z grupy Leny.

    Reply
  • Eulampia
    20 sierpnia 2018 at 6:32 PM

    Cześć, cieszę się, że mnie odwiedziłaś. Odmienna kultura uczy, żeby się powstrzymywać z opiniami, bo nie ma jednej słusznej prawy dla wszystkich:)

    Reply
  • Kitty Katty
    21 sierpnia 2018 at 11:25 AM

    Eulampio ja jestem otwarta i ciekawa innych kultur, uwielbiam odkrywanie , zwiedzanie i poznawanie, ale chyba mozna wyrazic wlasna ocene czy opinie? Wiesz, nie wszystko jestem w stanie zaakceptowac na tej zasadzie " bo to inna kultura" , a co np. z corrida? Uwielbiam Hiszpanie ale tego zwyczaju pojac nie moge i nie zamierzam – torturowanie i okrutne zabijanie zeierzat w imie igrzysk dla tlumu? podobna rzez odbywa sie co roku na Wyspach Owczych , choc tam zabija sie walenie , no ponoc dla zrobienia zapasow zywnosci. Tylko dlaczego nacina im sie tetnice i one wykrwawiaja sie na smierc w meczarnich? Takich przykladow jest masa , czlowiek ma nature dosc pierwotna i okrutna i tam gdzie zyje dlugowiekowa tradycja – tam to widac najwyrazniej… Ekwador jawi sie jako kraina tetniaca zyciem i kolorami teczy i tu opinie moga byc jedynie pelne zachwytow , ale wiesz nie wiadomo w jakie dziwne zakatki jeszcze dotrzecie. 🙂

    Reply
  • Eulampia
    21 sierpnia 2018 at 1:12 PM

    Kitty, ja też uważam, że szczątki powinny być pochowane, napisałam wyżej. W Guano byłam obserwatorem tylko, opisałam zjawisko i chyba zrozumiałam dlaczego są dumni ze swojej mumii. Człowiek setki lat temu pomagał biednym rolnikom zdobywać zywność.
    Współczesne Guano, jest niedaleko słynnych wulkanów, ekwadorskiego Everestu, mieszkańcy chcą czyms przyciągnąc do siebie turystów. Braciszek znowu pomaga w tym:)

    Wiesz, w Ekwadorze, w Quito też widziałam z daleka arenę do walk byków, dla mnie to okrutna rozrywka i nie mogłabym na to patrzeć. Wybieramy to, co interesujące znajdzie się na trasie wycieczki. Zblizyć się do jakiejś kultury na żytwo, to zupel nie inny wymiar, jakiś szacunek się załącza i człowiek nie śmie oceniać ani wydawać opinii. Czuję, że jestem gościem i nie mam prawa oceniać, mogę obserwować.
    Najbardziej egzotyczny był Jemen, ale tam czułam się fantastycznie. Tylko Indzie były trudne do zaakceptowania. Zanieczyszczenie powietrza, tony śmieci zwyczajnie mnie zezłościły, niszczą naszą planetę a wszyscy szukają tam duchowości. Na śmietniku?

    ekwador jest bardzo piekny, czysty i mieszkają serdeczni ludzie. W styczniu Koumbia, ten świat jets jak magnes. Miłego dnia Kitty, pozdrawiam:)

    Reply
  • Kitty Katty
    22 sierpnia 2018 at 5:05 PM

    Braciszek jest calkiem dobry, tylko taki jakis .. niepochowany;) Wczoraj ci odpisalam ale cos sie dzialo z twoim blogiem , wszystko zniknelo. Dzis rano tez jie dzialal ale juz jest Ok. Bardzo sie ciesze ze pozwiedzam Twoimi oczami, cudownie ze macie mozliwosc tyle podrozowac i zwiedzac. Kazda podroz nawet do innego
    miasta cos w nas zostawia – wrazenia, uczucia, ludzi – doswiadczamy czegos nowego. Od lat trzymam sie starej indyjskiej mantry ; ' Przynajmniej raz w roku odwiedz miejsce, w ktorym jeszcze nigdy nie byles' . To naprawde dziala- ubogaca, rozwija , uczy czegos nowego i daje… radosc. Ta mantra to takich jakby 10 przykazan jak osiagnac w zyciu szczescie i zadowolenie. Wiekszosc punktow zapomnialam ale to jedno utkwilo mi w pamieci , i sie sprawdza?

    Reply
  • Eulampia
    22 sierpnia 2018 at 5:29 PM

    Dzieki za info, nie wiedziałam, ze coś nie działa. Ale to jeszcze jednen powód, żeby się przenieść jak najprędzej na wordpress z bloggera.
    Cudownie jest podzielić się z innymi tym, co się fajnego widziało i w dodatku moge to zrobić na swój sposób. Badrdzo trudno wybrac wlasciwe zdjęcia z tysięcy. Zajmuje mi to sporo czasu, ale za to znowu się zagłębiam w przygodę. Jesne, że rozwija, przestaje się wydawac łatwe opinie, to co ja uważam, jest kompletnie nieistotne gdzieś tam na prowincji w Ekwadorze. I uczy dystansu do siebie, nie jestem pępkiem świata, żeby się przejmować co pomyślą inni.
    T w USA, każdy wyjazd gdzieś dalej, to jak wyjazd za granicę. Wszystko jest inne i zawsze mam wrażenie, że dopiero do USa przyleciałam, bo w domu oswojony teren.
    Radośc po podróży trwa dlugo, wzmacniana oglądaniem zdjęć, a potem zaczyna się planować nową. Ruszamy niedlugo do Karoliny Południowej, będzie seria o amerykańskich miasteczkach. Jest masę rzeczy wartych opisania i zamierzam to zrobić.
    Dziekuję Ci za fajną rozmowe, pozdrawiam:)

    Reply
  • Kitty Katty
    22 sierpnia 2018 at 5:36 PM

    Juz sie na to ciesze niezmiernie!:) I wzajemnie:) A z blogiem sie nie denerwuj, moze to moj internet szwankowal? Trzeba poobserwowac. Milego
    wieczoru?

    Reply
  • Eulampia
    22 sierpnia 2018 at 7:39 PM

    Posty pt. "Plantacje w Luizjanie" i "Przemineło z wiatrem" zostawiły mi jakiś niedosty, będe kontynuować serie o architektorze Antebellum, to te malownicze kolumny:)

    Reply
  • Kitty Katty
    24 sierpnia 2018 at 7:41 AM

    Eulampio, dopiero udalo mi sie przeczytac posta o targu ekwadorskim – mnie urzeklo jak jeszcze wciaz bogata jest nasza Ziemia, mimo tej cholernej globalizacji, standaryzacji ujednolicania i tworzenia jedynie slusznych norm i przepisow odnosnie zywienia , zabijajacych roznorodnosc gatunkow i smakow. Jak cudownie ze Ameryka Poludniowa jeszcze sie temu opiera. Wybor i roznorodnosc owocow po prostu mnie oszolomila. Rosnie tam wszystko co ludziom jest potrzebne do zycia, niezatrute chemia, niezmodyfikowane, niepozbawione swoich zyciodajnych mocy pozywienie, bogate we wszystko co najlepsze. Zaloze sie ze tam rak praktycznie nie wystepuje? Z tych wszystkich owocow chyba podlaczam sie pod Marka Twaina – czerymoja o smaku lodow waniliowo- brzoskwiniowo- gruszkowych speawila ze mi kolana zmiekly…. Poezja czysta poezja… Czy taka jest angielska pisowania tego owocu? Postawilam sobie za cel, ze musze go kiedys sprobowac. Z Markiem Twainem spedzilam dlugie godziny w dziecinstwie – bardzo duzo czytalam, calymi wieczorami, bo bylam jedynaczka i uciekalam w swiat przygod i fantazji od mojej malej samotni. Milalam oczywiscie i rodzicow i szkole i przyjaciolke za sciana, ale oni mieli wszyscy Rodzenstwo, te wiez ktorej ja nie mialam .. ale odbieglam od tematu. Eulampio – cudny ten opis !

    Reply
  • Eulampia
    24 sierpnia 2018 at 10:38 AM

    Cherimoya po angielsku. Wczoraj w naszym ulubionym farmer market były, kupiliśmy jedną. Nie wiem dojrzeje, powinna być bardzo miękka, żeby pokazała cały swój wachlarz aromatów i smaków. Były też pomidory nadrzewne, pierwszy raz tu widziałam i karambolę ( opisałam więcej egzotycznych owoców w "Białasy z Karaibów. St. Lucia) Tam było zabawnie, bo kupilismy pomarańczowy owoc o fantastycznym kształacie, a potem popatrzyłam do góry przy naszym hoteliku, a tak całe drzewo owoców.

    Co do Marka Twaina, to wyobraz sobie co poczułam, jak zobaczyłam stetek wycieczkowy na Mississippi, takim wielkim czerwonym wałem mielącym wodę.

    Ameryka Południowa wydaje się zupełnie inna od reszty świata, bo chociaż w sklepach mają wszystko, to żyją sobie tak jak przed wkroczeniem konkwisty. Pokochałam Peru, ale tam Indianki Keczua biorą sobie małą lamę w objęcia i polują na turystę z aparatem. W Ekwadorze jest inaczej, ubrane jak widziałaś na targu, obowiązkowo z dzieckiem na plecach. Jeszcze bardziej niesamowite były targi zwierząt, ale widziane z okna samochodu tylko. W poście o wulkanach, jest jeszcze jeden fajny targ. Ciekawe co się będzie działo w dżungli Kolumbii, już nie moge się doczekać.

    Reply
  • Kitty Katty
    24 sierpnia 2018 at 10:53 AM

    I oby tak zostalo! Juz ostatnie enklawy na Ziemi nie tkniete lapami koncernow. Choc za Brazylie I Argentyne juz sie dawno wzieli, no ale tam jest co wyrwac. Eulampio doczytaj z wikipedii – czerimoja jest wspaniala ale uwazajcie na czarne pestki! Nie wolno polykac ani zblizac do oczu , sok z nich powoduje slepote. Bardzo bym jej chciala posmakowac , ponoc uprswiaja juz ja w Hiszpanii i Portugalii tez- wiec mam szanse zapolowac pod koniec wrzesnia, bedziemy w Portugalii. Jak to w dzungli ? Chcecie wlazic do dzungli ? Az mnie ciarki przeszly … No to rzeczywiscie ciekawie:) Macie jakis plan, przewodnika? ? Cos mi sie wydaje ze bede zyla w napieciu ?

    Reply
  • Eulampia
    24 sierpnia 2018 at 11:10 AM

    Sierra Nevada de Santa Marta, Columbia. Bardzo ciekawi Indianie zyja w tamtych górach, tacy uduchowieni, no ale nie uprzedzajmy faktów. W niebezpieczne, albo trudno dostępne miejsca na pewno z przewodnikiem, podobnie jak w Ekwadorze, nie wpuściliby na ten najwyższy wulkan.
    Nie wiedziałam, że pestki sa takie szkodliwe, wygladają slicznie, plaskie koraliki. Za to nie wolno wyrzucac pestek z awokado, są równie wartościowe jak cały owoc.
    Portugalia bardzo mi się podobała, byłam tylko w Porto i okolicach, ale naprawdę mocne wrażenia. Targi bogate i oryginalne, niesamowite wędliny podobne do hiszpańskich. Zacznij robic fotki i obserwacje pod kątem przyszłego blogera, zobaczyć ile szczegółów wyda Ci się waznych i jak zmieni się zdobywanie informacji na głębsze 🙂 Na początku września jadę do Karoliny Południowej, a tam czeka cudowna plantacja. Pamiętasz serial "Półnpc- Poludnie" z Patrickiem Swayze? Tam był kręcony.

    Reply
  • Kitty Katty
    24 sierpnia 2018 at 12:03 PM

    Eulampio, ja zawsze robie takie fotki:) moglabym juz dawno otwierac bloga, ale same fotki to nie wszystko – potrzebna jest osnowa, a wlasciwie porzadny watek i dusza autora. A na to nie mam teraz sil i czasu, aby to przasc 🙂 Zawsze syrzucam pestki z avocado – a co z nimi moge zrobic? One sa piekne i zawsze mi ich szkoda, ale nie mam pojecia jak je wykorzystac? Ty na wszelki wypadek uwazaj z tymi czarnymi – dzis sie rano doksztalcalam i mysle ze to bardzo wazna informacja ( powinni uprzedzac przy sprzedazy.) Z wikipedii wynika ze Indianie robia z nich trutki na pasozyty … Na pewno doskonale!:) Bylam juz raz w Lisbonie , przepiekne miasto , ale bylo to tylko przelotem – tym razem jedziemy nad morze… 🙂 Bede strzelac fotki ile sie da:)

    Reply
  • Eulampia
    24 sierpnia 2018 at 12:10 PM

    Zbierasz informacje przed wyjazdem, dowiadujesz się jeszcze więcej podczas podrózy, a potem snujesz własna opowieść, najlepiej na gorąco, bo przecież każdy widzi na swoj wlasny sposob. Zabawa jest o wiele lepsza, jak robisz w glowie notatki, a co wyjdzie, czas pokaże. Mam tysiące zdjęć, wspomnienia i informacje umykają, a to co zapisalam żyje swoim zyciem.
    To może chociaz na maila wyślesz mi fotki, żeby byla sprawiedliwa wymiana:)

    Reply
  • Kitty Katty
    24 sierpnia 2018 at 1:12 PM

    Eulampio, bardzo chetnie , moge sprobowac – tylko nie obiecuje ze dam rade w wikend. Mamy srodek remontu, Sodoma i Gomora, w domu syf i wszystko lezy wszedzie a my bedziemy jutro robic jeszcze wieksza demolke – jak wejdziesz dzis do Star to bedziesz wiedziala , co zrobie od razu po wyjsciu z pracy:) Ide sie napic! Musze sie wzmocnic przed jutrzejszym armagedonem , ale nie mysl ze na dzis nie mam zajec 🙂 Bardzo chetnie podziele sie zdjeciami bo as zal zeby sie te ladne marnowaly:) Sciskam i lece pa

    Reply
  • Eulampia
    24 sierpnia 2018 at 1:18 PM

    Cieszę się:) Wzmacniaj się, po demolce nastaną fajne zmiany, byle energia była. Ja jestem w trakcie reorganizacji zawartości szafek kuchennych, tez sodoma i gomora, ale lubię działac. Tez ściskam, powodzenia:)

    Reply
  • Kitty Katty
    26 sierpnia 2018 at 4:00 PM

    Eulampio, postaram sie z tymi zdjeciami we wtorek jak wroce do pracy… i odpoczne. Atmosfera remontowa siegnela zenitu i jest wysoce niesprzyjajaca, nerwow juz nie mam i szkoda ze nie mam pozwolenia na bron :).

    Reply
  • Eulampia
    26 sierpnia 2018 at 4:31 PM

    Biedna jesteś, ale będziesz miała piękny dom, warto pocierpieć:)

    Reply
  • Kitty Katty
    28 sierpnia 2018 at 10:23 AM

    Eulampio, jaki jest twoj email adres? x

    Reply
  • Kitty Katty
    28 sierpnia 2018 at 11:21 AM

    Wyslalam maila, na probe ! Sprawdz czy zdjecia doszly? To tylko pare sztuk 🙂

    Reply
  • Eulampia
    28 sierpnia 2018 at 5:36 PM

    Odpisałam:)

    Reply

Leave a Reply