Menu
Azja / Indie

Mumbai.

Mumbai. 

Do 1995 Bombaj, stolica indyjskiego stanu Maharasztra.  Ludzie mówią regionalnym językiem marathii, hindu, urdu i po angielsku. Liczy 18 milionów mieszkańców. Stolica Bollywood. 
Moje zmysły już się oswoiły z nadmiarem ludzi i pojazdów a za dużo bodźców nie powodowało paniki.  Śmielej przechodziliśmy przez ulice,  za pomocą trąbienia i szatańskiego sprytu kierowcy jakoś omijają przeszkody. Ostatecznie maszerowaliśmy za kimś. Jeszcze tego samego wieczora,  po krótkim  przedzieraniu się przez tłumy, zobaczyłam to.

Chhatrapati Shivaji Terminus

Budynek dworca kolejowego, który powstał ku pamięci  królowej Wiktorii w 1888 roku.  Na szczycie jest jej wizerunek. Teraz nosi nazwę Chhatrapati Shivaji Terminus, na cześć króla, który był założycielem państwa Maharasztra. Wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Ja z maharadżą na tle siedziby władz miejskich.

India Gate.

Pomnik wzniesiono dla uczczenia pamięci króla Jerzego V, podczas jego wizyty w 1911 roku. Widok na Morze Arabskie.

Wyspa Elefanta.

Stąd wypływają statki na wyspę Elefantę, na której znajduje się kilka niezwykłych jaskiń, wpisanych na listę UNESCO. Na początku XVI wieku odkryli je portugalscy podróżnicy. Zobaczyłam, jak małpa wchodzi do kosza na śmieci i wyłania się z łupem w łapkach.

 

Płynęliśmy przez godzinę wśród barwnego tłumu, mijając po drodze ogromne tankowce i statki rybackie. Po ominięciu straganów, restauracyjek, krów i małpek , zobaczyłam najważniejszą jaskinię.

Zaparło mi dech! Są datowane na 5-7 wiek!

Siva.

Wydrążona w skale 7-metrowa płaskorzeźba Sivy, reprezentowała trzy oblicza: Twórcy, Dobroczyńcy i Niszczyciela. 

 

Kolejny raz pomyślałam, że wszystko co współczesne, jest nijakie, albo odpychająco brzydkie i brudne. W wielu miejscach na świecie. To co powstało przed wiekami nadal zachwyca.

Wioska rybacka .

 

Przybiegli chłopcy i powygłupiali się dla nas. Kolorowo, a jednak strasznie.

 

Sąsiadują ze sobą nowoczesne wieżowce, stare kolonialne wille i bieda.

Dhobi Ghat.

Dhobi ghat, to pralnia ręczna, jest największa w Indiach i na świecie. Powstała w 1890 roku, jeszcze za panowania Brytyjczyków i początkowo tylko im służyła.  Teraz z ich usług korzystają, szpitale, biura, hotele i osoby prywatne. Około 5 tysięcy osób na kilku kilometrach kwadratowych pracuje za kilka dolarów dziennie. Jest czynna całą dobę, podzielona na wyznania. Ludzie tam mieszkają a nawet są szkoły.

Klasa znajduje się za plecami tego pana.

Dzień kończymy spacerem po deptaku. Tak trudno uwierzyć, że ciągle jesteśmy w tym samym mieście.
To pierwsze indyjskie miasto, które trochę przypominało światowe metropolie. Ma swój niepowtarzalny, kolonialny klimat, wspaniałe restauracje, ogród botaniczny i dużo innych atrakcji.  Podobało mi się, warto się wybrać.

No Comments

    Leave a Reply