Menu
Ameryka Północna / Floryda / USA

Floryda.

Floryda.

Czy muszę mówić jak szeroko się uśmiechnęłam mijając tablicę powitalną stanu Floryda, który kojarzy się z wakacjami, słońcem i jakimś lepszym życiem? Centrum powitalne o powierzchni  sporej księgarni, z półkami wyłożonymi ulotkami, folderami na każdy region i każdą atrakcję Florydy. 
 

 

Panama City Beach.

To 27 mil plaż wzdłuż turkusowych wód Zatoki Meksykańskiej. Plaże uznawane za są za jedne z najpiękniejszych na świecie za względu na cukrowy- biały piasek. Pobyt w Nowym Orleanie i Baton Rouge zakończyliśmy odpoczynkiem na plaży w Panama City Beach. 

 

Tampa

Po miesiącu, kiedy tylko nadarzyła się okazja znowu ruszyliśmy na Florydę. Do Tampy mamy  tylko 6 godzin jazdy samochodem z Georgii. Pierwsze co uderza, to różnica temperatur, dużo cieplej, a dookoła świąteczne dekoracje i palmy.

 

Ybor City.

Ybor City, to historyczna dzielnica Tampy, założona w 1880 roku przez producenta cygar – Vicente Martinez-Ybor.
Była zamieszkana przez tysiące imigrantów, głównie z Kuby, Hiszpanii i Włoch. Przez kolejne 50 lat produkowano tu miliony cygar. Tampa z wioski,  stała się tętniącym życiem miastem w ciągu 20 lat. Rozkwit miasta trwał do wielkiego kryzysu w latach 30-tych, kiedy zmechanizowano produkcję cygar.
 

 
Na początku XX wieku odnowiono budynki, powstały kluby, biura, rezydencje.
Obecnie główna ulica w Ybor City, 7th Avenue, jest uznana za jedna z 10 najpiękniejszych ulic w USA.

 
 
 
 
 

 

River walk.

Przyjemny deptak nad rzeką, można popłynąć taksówką wodną,  jest wiele atrakcji, np. lodowisko.

 
 
 

Zanim umrę…

Kiedy wzięłam kredę do ręki, nagle całkiem poważnie  zaczęłam się zastanawiać  co chcę zrobić zanim umrę, jakby zapisanie tego mnie zobowiązywało. Zauważyłam, że inni też  byli przejęci i prawie każdy przystawał. Każdy skrywa głęboko schowane marzenia, odsuwa je na czas nieokreślony, wierząc, że jeszcze zdąży.

 
 

 

Clearwater Beach.

Już w Alabamie i Luizjanie urzekły mnie mosty nad rzekami, jeziorami i bagnami. Ciągną się przez wiele kilometrów, widoki z nich są przepiękne. Szkoda, że zdjęcia z samochodu nie pokazują wiernie wjazdu do trochę innego świata. Clearwater Beach jest pięknie położonym miastem, już sama autostrada robi wrażenie, kiedy po obu stronach widać morze, zatokę i palmy. 
 

John’s Pass.

John’s Pass . Co za miejsce, śmieszne pelikany i inne ptaszyska naprawdę różnią się od tych, które widziałam nad polskim morzem. Deptak jest bardzo malowniczy, pamiątki, restauracje i  cumujące łodzie stwarzają oryginalną mieszankę. 
 

 

 

Marzymy o zobaczeniu delfinów, trzeba podpłynąć do miejsca, gdzie można je spotkać. Każda agencja zapewnia, że tylko z nimi  mamy  100 procent gwarancji. A będzie tak, jak się delfinom spodoba.

 
Trochę kiczu, trochę koloru, blaszanych ozdób, a wszystko na swój sposób jest malownicze. 

 

Delfiny.

Popłynęliśmy łodzią do zatoki delfinów. Niestety widziałam tylko ich  grzbiety między falami. Za to można było się pogapić na rezydencje z własnymi przystaniami. Wycieczka była informowana gdzie mieszkają znane osoby. To chyba popularny rodzaj rozrywki podglądać  z wody jak mieszkają bogaci ludzie.
 

 
Delfiny zobaczyliśmy w szpitaliku dla zwierząt. Mają tu swoje “wybiegi”, duże baseny i wydają się być szczęśliwe. Uratowano im życie. Często nagradzane rybkami chętnie się popisywały.
 

 

Oryginalny bar.
Można zostawić po sobie pamiątkę, podpis na dolarze i samodzielnie go przyszpilić w barze. Podobał mi się ten pomysł, ścian nie trzeba malować, a widok miły każdemu.
 

Salvador Dali Museum jest bardzo ciekawym miejscem. 

 
Dookoła hibiskusy i inne egzotyczne rośliny, jesteśmy na Florydzie, tu nie ma zim.
 

 
Na plaży zobaczyłam moje ulubione ptaszki. Kiedy fala się cofa, biegną szybko przebierając nóżkami, żeby złapać to, co morze wyrzuciło. Za chwilę szybko się wycofują, bo fala nadchodzi. Tańczą w ten sposób całymi godzinami. Czasami pojawiają się jeszcze mniejsze ptaszki i zachowują tak samo, lubię to obserwować.

 
Wieczorem chodziliśmy na spektakularne zachody słońca. Mało ludzi, zawsze ciepła woda, raj.
 


Motylarnia.

 

Seminole, Indianie z Florydy.

Najpierw oskarżono ich o pomoc niewolnikom uciekającym z plantacji. W latach 1817-1818 był pierwszy duży zatarg z białymi. 300 Indian zostało zabitych, reszta uciekła na bagna.
W 1819 Hiszpania zrezygnowała z Florydy na rzecz USA, które zobowiązało się traktować Indian zgodnie z prawem. Nie dotrzymali umowy, po wielu walkach zamknęli ich w rezerwatach.

 

 

San Augustine.

Dzięki temu, że musieliśmy wymienić paszporty a dyżur konsularny był na Florydzie, była okazja, żeby zobaczyć niezwykłe miasteczko.
San Augustine założone w 1565 roku, w dniu św. Augustyna.  To najstarsza europejska osada w USA. Przez 235 lat była polityczną i militarną stolicą hiszpańskiej prowincji Floryda.
Pedro Menendez de Aviles

 
 
 
 
 
 
Najstarsza szkoła na Florydzie.
 
 

Witamy  Georgię. bo zawsze fajnie jest wracać do domu. Podróż do innego stanu wydaje się podróżą za granicę, tyle jest różnic. Na Florydzie nie ma zim, ani zarysowanych pór roku, ciężko mieć wieczne lato, tym bardziej upalne. U nas jesień nadchodzi w listopadzie, wtedy przypomina polską.

 

10 komentarzy

  • Stardust
    4 stycznia 2018 at 12:50 PM

    Floryda jest piekna, ale mieszkac bym tam nie chciala.

    Reply
  • Eulampia Romanowa
    4 stycznia 2018 at 1:12 PM

    Odebrałam Florydę, tak jak opisałam, wakacyjna przygoda. Świat miejscami kiczowaty i kartonowy, miejscami estetyczny do perfekcji. Podobno nie do zniesienia jest mieszkać w miejscu wiecznych wakacji, tak mówiły poznane Polki.Podobno mnóstwo robali. Ale i tak bardzo bym chciała jeszcze tam wrócić.

    Reply
  • Stardust
    5 stycznia 2018 at 11:05 PM

    No wlasnie monotonia klimatu, robale i jak do tego dodac glupote rzadzacych stanem to juz za duzo jak na moje nerwy:)))
    Tak na wakacje, owszem, 5 dni, gora tydzien.

    Reply
  • Filip Obara
    8 kwietnia 2019 at 9:33 PM

    Podzielam Twoją radość – już od pierwszego momentu, od tabliczki, która przywitała Was na Florydzie… 🙂 Potem palmy na Boże Narodzenie (czyż to nie jest prawdziwe drzewo świąteczne i odpowiedni klimat dla celebrowania Tajemnicy Narodzenia?) 😀

    No i oczywiście Tampa, zwaną małą Hawaną, czyli światowa stolica przemysłu cygarowego. To tu zaczął się Nowy Świat po wygnaniu producentów cygar z Kuby, tu rejestrowały się małe rodzinne firmy, które dziś stanowią potęgi cygarowego przemysłu – Fuente, Padrón, a z nowszych dziejów – Garcia. I co ciekawe w Ybor City do dziś działa fabryka marki JC Newman – najstarszej w Ameryce rodzinnej marki produkującej cygara premium – ostatnia taka fabryka w tym miejscu… Niegdyś stanowiła ona najbardziej okazały budynek w okolicy, wzniesiony z cegły, której czerwień górowała nad innymi zabudowaniami Ybor City. Na cześć tej fabryki oraz początków rodzinnej tradycji (zapoczątkowanej przez węgierskiego emigranta z Monarchii Habsburgów) powstało cygaro Brick House, do którego mam szczególny sentyment, ponieważ było pierwszym cygarem, które świadomie degustowałem 😉

    Przy okazji widzę, ile wspaniałych miejsc i zabytków kryje w sobie Floryda – hiszpańskie miasteczko z pięknym pałacem w stylu mudejar, drewniany budynek najstarszej szkoły – nie wiem czemu, ale od razu skojarzył mi się z Umarłą klasą Kantora…

    A co do tablicy “Before I die…”, to myślę, że jak się już tam znajdę, to będę miał znacznie mniej do zapisania… 😉

    Dziękuję za wspaniały spacer po ciekawych zakątkach Florydy!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      8 kwietnia 2019 at 10:46 PM

      Zdjęcie tablicy powitalnej niedoskonałe, bo z okna samochodu, ale mam nadzieję, że jeszcze wrócę tam i poprawię. Jak się szeroko nie uśmiechnąć? Jakby się spełniało właśnie nierealne marzenie. Oprócz idealnych ulic z idealnie przyciętymi krawędziami trawnika, są miejsca bardzo biedne na przedmieściach. Drewniane, maleńkie chałupki, ogólny rozgardiasz, kontrasty szokujące. Ale i taki koloryt mi się podoba. Szkoda, że Cię nie znałam przed Tampą, ale obiecuję, że od teraz będę zwracać szczególną uwagę na cygara. Na Jamajce jest jakaś tradycja? Wybieramy się niedługo.
      Dokładnie naprzeciwko choinki, w budynku z czerwonej cegły sprzedają ręcznie robione cygara, weszłam do środka i widziałam jak nad nimi pracują.
      St. Augustine jest nietypowym miasteczkiem jak na USA, trochę zabytków, cmentarz Hugenotów i forteca Castillo de San Marcos. Pozdrawiam serdecznie i dzięki za odwiedziny i fantastyczne komentarze.

      Reply
      • Filip Obara
        15 maja 2019 at 9:22 AM

        Cygara na Jamajce są produkowane, ale to temat raczej niszowy. Jest kilka lokalnych marek, trudno jednak znaleźć je u dystrybutorów poza Jamajką. Choć z ciekawostek, warto wspomnieć, że przez jakiś czas na Jamajce były produkowane cygara znanej marki Macanudo – może coś po tym zostało 😉 Ale myślę, że zarówno lokalne, jak i inne, cygara powinny być dostępne 🙂 Pozdrawiam i czekam na relację z Jamajki! 😀

        Reply
        • Maria Kowalewski
          15 maja 2019 at 3:36 PM

          Chciałam zobaczyć jak wygląda i znalazłam blog o cygarach:) Jest post o cygarach w filmach. https://www.cigaraficionado.com/ Ależ masz wiedzę, imponujące.
          Chyba zostaniemy przy pierwszym pomyśle co na Jamajce można spróbować:) Pozdrawiam.

          Reply
          • Filip Obara
            17 maja 2019 at 9:07 AM

            Dzięki takim pytaniom mam okazję się dokształcać! 😀

            A Cigar Aficionado to największy i najbardziej prestiżowy magazyn cygarowy, który w latach 90-tych przyczynił się do nowego boomu na cygara i do rozwoju samego przemysłu cygarowego! Jego wydawcą jest Marvin Shanken, który wydaje również słynny magazyn winiarski Wine Spectator 🙂

            Udanego wyjazdu!

          • Maria Kowalewski
            17 maja 2019 at 6:38 PM

            Całe zycie miałam krótkie włosy, marzyłam o warkoczach jako mała dziewczynka. Moje warkocze ( zwykle mam kucyka) zrobilam z powodu skwaru, kapelusz musiał się trzymać. Nos i tak juz był spalony, ale starałam się coś uratować z twarzy. Ameryka Południowa jest taką Europą po Latynosku, barwniejszą, z cudownymi ludzmi, fantastycznymi owocami i intensywnymi kolorami budynków. Mam nadzieję, że chociaż trochę udaje mi się pokazać te miejsca, nawet zdjecia mają z tym kłopot. Prawdziwi Kolumbijczycy są uśmiechnięci i niekoniecznie mają wąsy:)Dziękuję Ci za zyczliwość i pozdrawiam serdecznie.

          • Maria Kowalewski
            17 maja 2019 at 6:40 PM

            No własnie, ja też lubię się dowiadywać czegoś nowego, dlatego intryguje mnie Twoja fascynacja Filipie. Dziękuję, obiecuję, że sfotografuję dla Ciebie wszystkie sklepy z cygarami na jakie trafię:).

Leave a Reply