Menu
Europa / Wielka Brytania

Czarownica z Knaresborough.

Knaresborough

 Zapragnęłam pojechać do tego malowniczego miasteczka jak tylko zobaczyłam zdjęcie w internecie. Na szczęście mieliśmy sporo czasu na zwiedzanie Yorkshire. Fascynują mnie wiktoriańskie wiadukty rzucone nad klifami, soczysta zieleń i kwiatki rosnące nawet na murach.

Knaresborough leży rzeką Nidd, na wschód od Harrogate. Stacja kolejowa przypomina scenerię ze starych angielskich filmów, które uwielbiam, a potem jest coraz ciekawiej.

Znajdziemy tu przeklętą studnię, która wszystko zamienia w kamień.  To najstarsza atrakcja turystyczna w Anglii, otwarta w 1630 roku. Jej zadziwiające właściwości tylko potęgowały wiarę w moc lokalnej czarownicy. 

Mother Shipton  żyła ponad 500 lat temu za panowania Henryka VIII, wiele z jej rymowanych proroctw się spełniło. W centrum na ławeczce siedzi Blind Jack, człowiek, który dokonał niesłychanych rzeczy, mimo swojego kalectwa.

Jest jeszcze jaskinia św. Roberta, XII-wiecznego pustelnika, do którego przybywały pielgrzymki jeszcze za jego życia. Zapraszam na spacer tajemniczymi uliczkami, gdzie w każdym zaułku kryje się jakaś ciekawa historia.

Knaresborough Castle.

Najbardziej znanym zabytkowym budynkiem jest czternastowieczny zamek, w którym uwięziono Ryszarda II w 1399 r. Fundamenty są datowane na XI wiek i podobno ma bogatą sieć sieć tuneli.

Tym razem to nie zamek przyzywał, chociaż ma niezwykłą historię. Widok z dziedzińca zamkowego kusi, żeby natychmiast zbiec po schodkach i błądzić długo ścieżkami. Uwierzcie, jest dużo piękniej niż może to pokazać zdjęcie. 

 

Na urwistym klifie przycupnęło skupisko średniowiecznych domków. Przyczepione do skał, opierają się o inne budynki. Nie przeszkadza to mieszkańcom w posiadaniu ogródeczków i kwiatków, chociaż w donicach.

Wiadukt Thomasa Graingera.

Wiktoriański wiadukt kolejowy rozciągający się nad rzeką Nidd wybudowano w 1851 roku. Oparty na 4 filarach, tworzy harmonijną całość z dramatycznym krajobrazem. Wciąż jeżdżą nim pociągi i to jest niezwykły widok.

Można wynająć łódkę, albo zaszyć się w jednej z licznych kawiarni. 

Mother Shipton.

Kiedy 15- letnia Agata zaszła w ciążę, została wypędzona ze wsi.  Nie chciała podać kto jest ojcem jej dziecka. Znalazła schronienie w jaskini  pod zamkiem. W burzliwą noc roku pańskiego 1488, pośród błyskawic i grzmotów, urodziła córkę. 

Zapewne na skutek niedożywienia i ciężkich warunków, dziewczynka była zdeformowana. Skrzywione plecy zmuszały do używania kija jako podpórki. To wystarczyło, żeby ludzie zaczęli szeptać, że jest córką diabła. 

Miejscowego opata ruszyło sumienie, kiedy dziewczynka miała 2 lata. Oddano ją na wychowanie jednej z rodzin we wsi. Dostała nowe imię- Urszula. Do szkoły chodziła krótko, chociaż była bystra i inteligentna. Dzieci dokuczały jej niemiłosiernie. Potem przewracały się, były kopane i ciągane za włosy, ale…nikogo nie było w pobliżu kiedy się rozglądały.

Kiedy miała 24 lata, wyszła za mąż za Tobiasza Shiptona, niektórzy twierdzili, że rzuciła na niego czar, ponieważ nie była zbyt urodziwa. Szybko owdowiała, ale podobno miała 4 córki.
Wróciła do jaskini w której się urodziła, wolała swoją samotnię w lesie. Zbierała zioła, przyrządzała lecznicze mikstury i wróżyła.

Proroctwa.

Nawet król wysyłał posłańców, żeby wysłuchali jej wieszczeń. Została nawet wspomniana w dziennikach Samuela Pepysa,  pisanych w latach 1660–1669. 

Kardynałowi Wolsey przepowiedziała, że nigdy nie postawi stopy w Yorku. Ten oburzony odpowiedział, że jak tylko dotrze do Yorku zbuduje wielki stos , na którym Urszula spłonie jako czarownica. Jednak na przedmieściach Yorku Wolsey został aresztowany za zdradę i wkrótce potem zmarł.

Przepowiedziała czarną śmierć w 1665 roku, wielki pożar Londynu w 1666 roku i wiele innych rzeczy dotyczących współczesności. Np. tę.

“Po całym świecie myśli polecą w mgnieniu oka”.

Na szczęście nigdy nie stała się ofiarą polowań na czarownice. Kiedy była najstarszą kobietą we wsi zaczęto nazywać ją Matką Shipton.  Zmarła w 1561 roku, w wieku 73 lat , w XVI wieku to był bardzo sędziwy wiek.

Petrifying Well.

Obok jaskini czarownicy znajduje się przeklęta studnia, która wciąż ma moc zaklinania w kamień. Wieść o niej rozniosła się po świecie i była badana już w 1538 r. przez antykwariusza Henryka VIII. Zauważono dziwne zjawisko, różne przedmioty, nawet gałęzie i liście z biegiem czasu kamieniały.

Dzisiaj wiemy, że to efekt wysokiej zawartości trawertynu i kalcytu w wodzie. Kiedy krople spadają na przedmiot, powstaje skorupa podobna do stalagmitów jakie tworzą się w jaskiniach. Ale dla prostych ludzi średniowiecza to były czary.

Wśród przedmiotów można zobaczyć dziewiętnastowieczny melonik a nawet kamienny rower. Najpopularniejsze są pluszowe misie, ich usztywnienie trwa od trzech do pięciu miesięcy. Można je potem kupić w sklepie z pamiątkami.

W 1630 roku Sir Charles Slingby stał się właścicielem ziemi, na której znajdowały się jaskinia Matki Shipon oraz studnia. Przybywało tak wielu ciekawskich ludzi, że zaczął pobierać opłatę. W ten sposób to miejsce stało się pierwszą płatną atrakcja turystyczną na świecie.

Blind Jack.

Jack Metcalf urodził się w 1717 roku, w chacie krytej strzechą w pobliżu zamku. Oślepł w wieku 6 lat po zachorowaniu na ospę, ale szybko mógł trafić w każde miejsce w Knaresborough.

Mówi się nawet, że uratował  żołnierza tonącego w rzece. Kiedy miał 15 lat zastąpił starego skrzypka, który  zbyt wolno przygrywał do tańców. Ukrywając swoją ślepotę, służył za przewodnika ludziom przybyłym w te strony.

W młodości Metcalf uciekł  z Dolly Benson, córką właściciela karczmy Royal Oak. W 1745 Jack dołączył do “Yorkshire Blues”, 64-osobowej milicji by walczyć z rebeliantami .

Prowadził również firmę dyliżansową. Tak go przeraził stan dróg, że zaprojektował i pomógł zbudować około 180 mil traktu. Wiele z jego tras przetrwało dzisiaj. Kiedy był stary, wybrał się do wydawcy, żeby podyktować mu historię swojego życia.  Wydrukowano ją w 1795 roku pt “The Life of John Metcalf”.

 Siedzi teraz na ławeczce w swoim mieście, mając za towarzyszkę Mother Shipton. Kiedy my odwiedziliśmy to miejsce, miejsce jeszcze było puste. 

Czułam się tam tak, jakbym weszła do krainy czarów, chociaż wszystkie zjawiska można logicznie wytłumaczyć, to magia działa. Historia Matki Shipton, która wybrała życie z dala od ludzi, przypomina losy  innych mądrych kobiet, uznawanych za czarownice, bo żyły inaczej, wiedziały więcej, albo nie chciały się podporządkować.  

Zjawiskowe miasto, pełne historycznych ciekawostek, tras spacerowych, jest wymarzonym miejscem do odwiedzin. Miałam szczęście zobaczyć więcej takich perełek w Yorkshire, zapraszam po więcej. 

39 komentarzy

  • Irena -Hooltayewpodrozy
    12 stycznia 2019 at 8:52 AM

    Bardzo lubię takie miasteczka z historią, duszą ,klimatem, tajemnicami.
    Fajnie się było przenieśc z Tobą w tamte czasy i pospacerowac po uroczych uliczkach i zaułkach.Niesamowite te legendy.
    Wiadukt kolejowy fantastyczny,to musi byc atrakcja,kiedy przejeżdża pociąg.
    Mam nadzieję,że masz więcej takich perełek.
    Serdecznie pozdrawiam-)

    Reply
    • Maria Kowalewski
      12 stycznia 2019 at 12:32 PM

      Witaj Irenko, my tym wiaduktem wjechaliśmy do miasteczka. A kiedyś wybraliśmy się specjalnie do innego, wielkiego, stojącego na prywatnej ziemi. Pasły się owce, a właściciele przyszli pogadać, kiedy robilismy zdjęcia. Całe szczęście, że padało krótko, chociaż codziennie. cieszę się, że lubisz takie klimatyczne miejsca, pewnie, że mam więcej. Pozdrawiam cię.

      Reply
  • Beata-albumzpodrozy.pl
    12 stycznia 2019 at 8:53 AM

    Kolejny wpis, który miło się czytało! 😉 tyle ciekawostek! Tu na wyspach to są właśnie najładniejsze i najciekawsze miejsca, a nie żaden Londyn, czy inne molochy. O tym miasteczku przyznam szczerze nie słyszałam do tej pory- być może dlatego że ja błądzę myślami prawie zawsze gdzieś na południu 😉 sądzę, że mieliście super wycieczkę- Knaresborough wydaje się być idealne na spacery- dużo zieleni, a wszystko wokół zabytkowe. Świetna sprawa! Pozdrawiam!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      12 stycznia 2019 at 12:29 PM

      Cześć Beatko. Spędziliśmy 5 tyg. w Leeds, w weekendy i czasami popoludniami robilismy wycieczki. Kiedy się szuka, takich miejsc jest bardzo duzo, nie zdążyłam do Haworth, do domu rodzinnego sióstr Bronte niestety, ale wszędzie gdzie byłam było cudownie. Fantastyczne połączenie kolejowe, maleńkie urocze stacje i bujność przyrody. To dla mniej jedna z najpiekniejszych podróży. Pozdrawiam Cię serdecznie.

      Reply
  • Olga Jawor
    12 stycznia 2019 at 9:15 AM

    Nie dziwię się, że czułaś sie jakbys weszła do krainy czarów, tam każdy kamień ma swoja historie i szepcze niesamowite legendy sprzed kilkuset lat. Czytałam Twoją ciekawą opowieśc bojac się, że Urszula Shipton zostanie w końcu uwięziona i stracona, jak to często bywało w tamtych czasach. Na szczęście nie, odetchnęłam, że miała moznośc dożyć późnej starości i że nikt jej nie dokuczał z racji jej czarostwa a wręcz przeciwnie doceniano ją i darzono szacunkiem. Piękna postać. I nie wszystko, co robiła czy mówiła jest chyba logicznie wytłumaczalne, bo przecież jej proroctwa się spełniały. Czyli miała jakas moc jasnowidzenia. Zainspirowana Twym postem poszukałam w necie jakichs jeszcze wiadomosci na jej temat i znalazłam je na stronie : https://www.vismaya-maitreya.pl/nowa_era_prorokini_czy_wiedzma_-_matka_shipton.html
    Jest tam m.in zacytowany wiersz jej autorstwa. Bo była jeszcze poetką.,,
    Lubie takie tematy, Marylko. I atmosferę dziewiętnastowiecznej Angii, ten specyficzny koloryt sepii i mgły, tajemniczości i specyficznej surowości…
    Dziękuję za Twoją opowieść. I gorące uściski Ci zasyłam!:-)*

    Reply
    • Maria Kowalewski
      12 stycznia 2019 at 12:23 PM

      Dziękuję Ci Olu za link, jest w nim wiele przepowiedni i interpretacji. Ja jestem bardzo sceptyczna, bo trudno zrozumieć niuanse staroangielskiego, a interpretować można na tysiące sposobów, bo na świecie wydarzyło się tyle zła, że wszystko może pasować. Jedno jest pewne, kobieta była niezwykła, na pewno miała jakiś dar. Jak wszystkie osoby poza nawiasem społeczeństwa, musiała się z czegoś utrzymać, a natura nie miała przed nią tajemnic. I ja się cieszę, że dożyła spokojnie swoich lat.
      Dziękuję Ci za zyczliwe słowa i z przyjemnością pokażę więcej cudnych miejsc w Yorkshire. Cały czas miałam przed oczami powieści sióstr Bronte. Pozdrawiam serdecznie Olu.

      Reply
  • Pawel | dziennikipodrozne
    13 stycznia 2019 at 3:49 PM

    Staram się czytać Twojego bloga na bieżąco i nijak nie potrafię zgadnąć gdzie aktualnie jesteś – wczoraj czytałem o Cohenie w Montrealu, dzisiaj o Yorkshire 🙂
    Świetny wpis, świetne zdjęcie z wiktoriańskim wiaduktem! Czekam na więcej postów z UK!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 stycznia 2019 at 4:14 PM

      Bardzo się ciszę, że tu wracasz. Czy dobrze mi się wydaje, że mieszkasz w UK? Lada moment będzie więcej wpisów, bo bardzo mnie zauroczyło to miejsce. Cohena odwiedziłam w listopadzie, Yorkshire czekało od zeszłego roku. Tak się szczęśliwie składa, że ostatnio dość często podróżowałam. Pozdrawiam.

      Reply
      • Pawel | dziennikipodrozne
        19 stycznia 2019 at 12:02 PM

        Tak: mieszkam w UK – niestety nie w Yorkshire tylko w Surrey, więc widoki nie są zniewalające… W Anglii jest wiele pięknych miejsc, problemem jest jedynie pogoda. Przez to w sezonie zimowym wybór jest dość ograniczony.
        Pozdrawiam!

        Reply
        • Maria Kowalewski
          11 lutego 2019 at 4:03 PM

          Przepraszam za zwłokę, podróżowałam. Sprawdziłam co można zobaczyć w Surrey i szczerze zazdroszczę. W porównianiu do Georgii gdzie mieszkam, to bajka. Wierzę, że mozna mieć dosyć deszczu, ale jak juz przyjdzie wiosna to jest nieziemsko pieknie. Pozdrawiam.

          Reply
  • Marysia
    13 stycznia 2019 at 4:04 PM

    Jakie urocze miejsce, aż musze wybrać się tam kiedyś na weekend. dzięki za propozycję 🙂

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 stycznia 2019 at 4:15 PM

      Jak masz blisko, to koniecznie. W okolicy znalazłam więcej ciekawych miasteczek i miejsc, o tym juz wkrótce napiszę.

      Reply
  • Ania
    13 stycznia 2019 at 4:31 PM

    Ależ cudownie! Nie mogę się napatrzeć na te zdjęcia.. Do tego to wszystko o czym piszesz jest tak interesujące, że najchętniej zaraz bym się spakowała i odwiedziła to miejsce! 😀 pozdrawiam! 😉

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 stycznia 2019 at 5:56 PM

      Ani , Twoje słowa to miód lejący się na moją niepewność. Dzięki, tym razniej ruszam do nastepnego wpisu. Pozdrawiam mocno:)))

      Reply
  • aRTofFOTO
    13 stycznia 2019 at 10:05 PM

    Ciekawa zabudowa. Uwielbiamy takie klimatyczne miejsca. A zamki tym bardziej.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 stycznia 2019 at 10:26 PM

      To świetnie, teraz przygotowuję coś bardziej mrocznego.

      Reply
  • blogierka
    13 stycznia 2019 at 11:20 PM

    Ale cudowna wędrówka. I te zdjęcia! <3

    Reply
    • Maria Kowalewski
      14 stycznia 2019 at 12:30 AM

      Dziękuję Blogierko, wpadnij jeszcze, będzie angielska mgła, dramat i śmierć.

      Reply
  • stardust
    14 stycznia 2019 at 12:39 PM

    Przeurocze miasteczko!! Bardzo mi sie podobaja takie wiadukty, szkoda, ze juz niewiele ich zostalo a wiecej sie nie buduje. Sa duzo bardziej klimatyczne niz wszechobecne mosty, zwlaszcza te linowe, ktore wszystkie wygladaja tak samo:)
    I dzieki za historie Matki Shipton, bardzo interesujaca postac.
    Milo tak z Toba wedrowac przez swiat:)))

    Reply
    • Maria Kowalewski
      14 stycznia 2019 at 7:11 PM

      Dla kogoś, kto te mgły ma na co dzień, może byc dokuczliwe, dla mnie bajka. Bo ja kocham angielską liteeraturę i filmy i ten klimat znalazłam. Wiadukt mam jeszcze jeden w zapasie, bardzo widowiskowy, z baranami i trawa po kolana. Następny post będzie pełen tragicznych historii, ale przecież to podobno romantyczne. Pozdrawiam Star i dzięki, że wpadłaś.

      Reply
  • natalia
    14 stycznia 2019 at 10:16 PM

    właśie zamarzyła mi sie taka soczyście zielona aura i wycieczka do tego pięknego miejsca…

    Reply
    • Maria Kowalewski
      14 stycznia 2019 at 10:37 PM

      Tam urodził się brytyjski poeta Ted Hughes i jest pochowana Sylvia Plath, a całkiem blisko tworzyły siostry Bronte. Szykuję więcej tych mglistych pejzaży.

      Reply
  • OLka
    17 stycznia 2019 at 1:16 PM

    Miasteczko wygląda jak idealna sceneria do jakiegoś filmu 🙂

    Reply
    • Maria Kowalewski
      17 stycznia 2019 at 2:47 PM

      Happy Valley oglądałaś? Krecono w Hebden Bridge, następny post. w rzeczywistosci jest tam naprawdę uroczo, zdjęcia nie wychodza za dobre.

      Reply
  • Anonim
    17 stycznia 2019 at 1:27 PM

    To miasteczko i mnie zachwycilo rowniez 🙂
    Chyba jedno z ladniejszych , jakie tu widzialam.
    Wpisze je na liste do odwiedzenia , musze sie koniecznie wybrac w tamte rejony Anglii .
    Anglia jest takim krajem, ze wystarczy spojrzec na zdjecie i wie sie od pierwszego spojrzenia, ze to Anglia. Laczy ja podobny klimat w calym kraju – a jednak sa miasteczka zbudowane wylacznie z cegly- cale czerwone, inne wylacznie z lupkow badz granitu – cale szare, inne z piaskowca cale zolte … Jeszcze inne z czasow Tudorow maja zabudowe czarno-biala.
    Architektura za to jest podobna, cos ja laczy , czego nie umiem opisac, one wszystkie wygladaja jak jedna wielka rodzina , jak bracia i siostry tylko o innym kolorze wlosow 🙂
    Piekna ta relacja Mario – juz wiem, czemu tak pokochalas Yorkshire !
    Kitty

    Reply
    • Maria Kowalewski
      17 stycznia 2019 at 2:54 PM

      Pięknie określiłaś architekturę Kitty, tak poetycko, że powinno się to znalezć w jakimś przewodniku:) Nie pokazałam za wiele Hebden Bridge, cudny park wzdłuż kanału, świetne centrum, targ z rękodziełem. Heptonstall też niestey ograniczyłam, to jest dość duża wieś, każdy dom ukwiecony, wymyslnie udekorowany, dla mnie bajka. Ruiny niesamowite. Zaszliśmy do drugiego kościoła, obok ruin, jakiś kiermasz się odbywał, ludzie przygotowywali stoiska. Bardzo pomocni, bardzo mili. Pierwszy raz byłam w Anglikańskim kosciele, posłuchaliśmy pieśni, takie inne, weselsze. Naprawdę ciekawe doświadczenie. Tak jest też małe muzeum. Niedługo wiosna, będa dzwonki, mam nadzieję, że zrobisz mnóstwo zdjęć i mi przyślesz. Pozdrawiam ciepło Kitty.

      Reply
  • Anonim
    17 stycznia 2019 at 7:53 PM

    Mario – bede czatowac na dzwoneczki i jak tylko wyjda w moim ogrodku ( z pare sztuk wychodzi co roku) , to od razu jade do lasku ich szukac:) ! Dalas piekne zdjecia, ktore uchwycily cala kwintesencje tych urokliwych miasteczek, doskonale potrafie sobie wyobrazic cala reszte…Najezdzilam sie po wielu, ale widze ze ominelam prawdziwe perelki. Ciekawe czy podobaloby ci sie w Cotswalds – bardzo unikatowa czesc Anglii i jeszcze bardziej unikatowa zabudowa.. Wszystkie domy zbudowane z zoltawego piaskowca – robia niesamowite wrazenie. Trafilismy na miasteczko o nazwie Broadway! i ono jest dla mnie po prostu urocze. Obejrzyj na internecie jak mozesz … A najlepiej przyjedz i obejrzymy te fiolki i te piaskowce razem 🙂 x Kitty

    Reply
    • Maria Kowalewski
      17 stycznia 2019 at 10:09 PM

      Broadway, Cotswolds cudo, to te najpiękniejsze wsie, ze strzechą równo przycięta. Na razie oglądam zdjęcia a potem sobie poczytam.
      http://britainandbritishness.com/2016/04/18-gorgeous-english-thatched-cottages.html
      W Twoim towarzystwie byłoby fantastycznie, musimy kiedyś o tym pomysleć na serio. Przecież wszystko jest możliwe, jak się czegos bardzo chce. Mam kolekcję miniaturek takich domków.
      A dzwoneczki koniecznie zobacz, ja zrobiłam w lesie, ale zdjęcia nie wyszły dobrze. W Polsce zawilce, w Niemczech żonkile, a w UK bluebells. Uściski Kitty.

      Reply
  • Anonim
    17 stycznia 2019 at 7:58 PM

    Przepraszam – mialo byc Cotswolds ! Kitty 🙂

    Reply
    • Maria Kowalewski
      17 stycznia 2019 at 10:09 PM

      Już znalazłam, cudo, chcę w takim domku zamieszkać!

      Reply
  • Karolina
    17 stycznia 2019 at 9:11 PM

    Niesamowite miejsce, wyglada tak magicznie. Moglabym sie tam przeniesc juz natychmiast!

    Reply
  • comabijou
    17 stycznia 2019 at 10:29 PM

    Ale pięknie! Pomyśleć, że takie niewielkie miasteczko kryje w sobie tyle tajemnic i ciekawych historii. Plus ta cudowna soczysta zieleń i skulone, przycupnięte domki. Swego czasu nieustająco oglądałam film Rozważna i romantyczna, bo podobały mi się właśnie te angielskie, sielskie klimaty. Moja myśl leci do Ciebie w mgnieniu oka 😉

    Reply
    • Maria Kowalewski
      17 stycznia 2019 at 11:42 PM

      To niesamowite, ze myśl leci w mgnieniu oka i możemy się porozumieć nic o sobie nie wiedząc i nie znając. Mądrze to Mother Shipton wykoncypowała. No własnie, zapomniałam o Jane Austen, chyba wszyscy się wychowali na powieściach i filmach w tym klimacie, dlatego kiedy się tam pojawiamy, to ogarnia czysty zachwyt. Zieleń jest nadzwyczajna, przeciez codziennie pada:) Mnie zachwycały naparstnice wyrastające tak po prostu na ścieżce. Pozdrawiam cieplo.

      Reply
  • Małgorzata Pakuła
    25 stycznia 2019 at 7:26 AM

    Wiesz, że też wprost uwielbiam wszelkie opowieści i legendy. A to plus angielska prowincja, równa się mój ulubiony koktajl.

    Reply
    • Maria Kowalewski
      27 stycznia 2019 at 12:31 PM

      Tears zachwycam sie kolumbijskimi miasteczkami, bardzo milo jest, cudny kraj.

      Reply
    • Maria Kowalewski
      11 lutego 2019 at 4:05 PM

      Mój też, mam nadzieję, że uda mi się tam wrócić i nalezycie nacieszyć.

      Reply
  • Iwona Motyw Kobiety
    13 września 2019 at 8:54 AM

    O, ciekawa historia. A ja….kocham Anglię i najchętniej spędzałabym tam każdy weekend!!

    Reply
    • Maria Kowalewski
      13 września 2019 at 11:20 AM

      Ja miałam szczęście spędzić tam aż 5 tygodni, też kocham i wykorzystaliśmy każdą wolną chwilę na zwiedzanie. Mam jeszcze kilka takich perełek do opisania:)

      Reply

Leave a Reply